Jest nadzieja


W badaniach PISA 2018 polscy uczniowie osiągnęli wyniki, dzięki którym znaleźli się na podium w Europie. O przyszłości nastolatków oraz inspiracjach dla nauczycieli, płynących z badania, opowiadają dr Michał Sitek i Krzysztof Bulkowski z Instytutu Badań Edukacyjnych*

Czy Finlandia to nadal dobry kierunek na job shadowing?

Michał Sitek: Tak, zdecydowanie.

Dlaczego? Przecież najlepsze wyniki w rundzie PISA 2018 osiągnęli uczniowie z krajów azjatyckich…

MS: Finlandię wyróżnia bardzo dobry sposób opiekowania się uczniami. Spory nacisk kładzie się na kształtowanie postaw, indywidualizację nauczania, dbanie o uczniów najsłabszych i tych ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz kształcenie umiejętności praktycznych. Fińska szkoła znacznie lepiej potrafi wskazać uczniowi jego mocne i słabe strony. Nawet jeżeli kraje różnią się pod względem wyników PISA, to wcale nie znaczy, że te systemy edukacyjne, które osiągnęły nieco niższe wyniki, funkcjonują gorzej.

Krzysztof Bulkowski: Wyniki krajów azjatyckich są związane z kulturą uczenia się. Uczniowie z tych krajów od małego słyszą, że tylko edukacja może zapewnić im sukces w dorosłym życiu. Dlatego w naukę wkładają bardzo dużo wysiłku i w wieku 15 lat są lepsi niż reszta świata. Analizując wyniki, zawsze warto spojrzeć na zróżnicowanie wewnątrz kraju. W Polsce 10% najsłabszych i 10% najlepszych uczniów dzieli przepaść większa niż różnica między średnimi wynikami Polski i Rumunii lub Polski i Chin.

Przyjrzyjmy się tym różnicom. Od początku badania PISA łączne wyniki krajów OECD w każdej kategorii umiejętności aż tak bardzo się nie zmieniają, za to polskie poszybowały.

KB: Patrząc w długim okresie, wyniki polskich uczniów rzeczywiście się poprawiają. Świat się zmienia i zmieniają się sposoby korzystania z umiejętności, takich jak rozumienie czytanego tekstu. Kiedyś czytaliśmy głównie książki i staraliśmy się je zrozumieć. Teraz do wyboru mamy książkę, smartfon, laptop i kilka innych urządzeń, a przy okazji czytania robimy coś jeszcze i nie możemy się na nim dobrze skupić. Badanie PISA bierze to pod uwagę. Coraz częściej zadania polegają na analizie ulotki, rozmowy na forum internetowym albo komunikatorze. Uczeń nie musi już mierzyć się z kilkustronicowym tekstem, tylko umieć wyszukać informacje albo zinterpretować stanowiska uczestników dyskusji. Od 2015 r.
testy PISA są rozwiązywane na komputerze, co dało możliwość tworzenia interaktywnych zadań. Dobrze się to sprawdza w pomiarze rozumowania w naukach przyrodniczych. PISA z założenia sprawdza nie tylko wiedzę, ale przede wszystkim umiejętność jej wykorzystania, a takie zadania świetnie się do tego nadają. Aby dojść do rozwiązania złożonego problemu, uczeń powinien zrobić kilka kroków: wykonać symulację, przeprowadzić obserwacje, zinterpretować wyniki. I Polscy uczniowie radzą sobie z tym nieco lepiej.

Z prognozy Cedefop wynika, że w 2030 r. pożądanymi umiejętnościami pracowniczymi będą: analizowanie informacji, samodzielność, kreatywność, wykorzystanie technologii i rozwiązywanie problemów – bez względu na poziom wykształcenia i grupę zawodową. Za 10 lat te 15-latki, które wzięły udział w rundzie PISA 2018, będą wchodziły na rynek pracy. Czy w świetle tych prognoz i wyników PISA polscy uczniowie będą cenionymi pracownikami?

MS: W prognozach widać ogromny wpływ robotyzacji. Największy spadek zatrudnienia wystąpi w tych zawodach, które łatwo można zautomatyzować. W ciągu 10 lat zmieni się nie tylko struktura zapotrzebowania na umiejętności, ale i zawartość zawodów. Zakres zadań prawnika czy księgowego będzie inny niż obecnie, ponieważ wiele czynności, które teraz zajmują im najwięcej czasu, będzie można zastąpić algorytmami. PISA sprawdza również poziom umiejętności bardziej złożonych, które będą coraz ważniejsze w przyszłej karierze zawodowej. Wyniki polskich uczniów w zakresie, w jakim są one mierzone w badaniu PISA, są obiecujące.

A co z tymi uczniami, którzy w PISA osiągnęli najsłabsze wyniki? Od nich także pracodawcy będą wymagać umiejętności złożonych.

MS: Wynik PISA to nie jest koniec ich drogi edukacyjnej. W badaniu biorą udział 15-latki, ponieważ w zdecydowanej większości krajów uczniowie w tym wieku są objęci szkolnictwem powszechnym. W Polsce prawie wszyscy są w systemie edukacyjnym przez kolejne lata, więc ci słabsi uczniowie nie są na straconej pozycji, bo mogą nabyć umiejętności później. Wyniki PISA należy traktować jak bilans 15-latka, a samo badanie jak papierek lakmusowy, który sprawdza stan wiedzy w określonym momencie i informuje, na ile system edukacji danego kraju jest skuteczny w nauczaniu zwłaszcza tych podstawowych umiejętności. Ale pozwala ono również wydobyć informację o uczniach z potencjałem kreatywności, którzy w przyszłości mogą stanowić elity biznesu, albo o takich, którzy są zagrożeni wykluczeniem, aby móc temu przeciwdziałać.

Na co warto zwrócić uwagę przy planowaniu projektu edukacyjnego w kontekście wyników badania PISA?

MS: Istotny jest sposób funkcjonowania szkoły, budowania relacji i metody współpracy w gronie pedagogicznym. Za granicą można znaleźć wiele
dobrych praktyk, które warto przenosić na polski grunt – zarówno dla zwiększania profesjonalizmu i jakości relacji nauczycieli z uczniami,
nauczycielami, rodzicami, jak i z korzyścią dla poziomu komunikacji, bo tutaj w polskim systemie wiele jeszcze szwankuje.

KB: Jeśli w wymianie międzynarodowej weźmie udział tylko jeden nauczyciel, wróci z niej pełen pomysłów i zapału, to samemu trudno mu będzie wdrożyć dobrą praktykę np. w strukturze swojej szkoły, w codziennym ułożeniu zadań i relacjach z nauczycielami. Mimo że nauczy się inaczej rozmawiać z uczniami i rodzicami, to aby zmiana była trwała, potrzebna jest współpraca. W tym kontekście cenne byłoby zaprojektowanie pilotażowych programów ukierunkowanych na rozwój otoczenia szkoły przez nauczycieli biorących udział w wymianie oraz opracowanie sposobu transferu zdobytej wiedzy na szkoły z okolicy, by korzyści z wymiany czerpały całe społeczności.

Rozmawiała Karolina Kwiatosz – ekspertka FRSE

Podstawa sukcesu


Weryfikacja efektów zagranicznych wyjazdów uczniów szkół branżowych jest teraz prostsza. Łatwiej jest też rejestrować indywidualne osiągnięcia uczniów. Wszystko dzięki obowiązującym
od września nowym podstawom programowym

Na czym polega przełom? Nowe podstawy programowe są podzielone nie na osiem obszarów kształcenia, jak dotychczas, ale na 32 branże zawodowe. W każdej z nich wyróżniono charakterystyczne zawody, a w każdym zawodzie wyodrębniono poszczególne kwalifikacje.
Co jeszcze ważniejsze, dla każdej z tych kwalifikacji opisano kryteria weryfikacji efektów kształcenia – innymi słowy, określono reguły, według których powinno się sprawdzać, czy uczeń dysponuje wiedzą i umiejętnościami, które powinien mieć.

Takie podejście to skutek dostosowania podstaw programowych do założeń Europejskiego systemu akumulowania i przenoszenia osiągnięć w kształceniu i szkoleniu zawodowym (ECVET). Stosowane w nim zasady sprawiają, że kwalifikacje są opisywane w bardziej przejrzysty sposób. Ułatwia to osobom uczącym się korzystanie z elastycznych ścieżek kształcenia przez potwierdzanie, gromadzenie i przenoszenie osiągnięć uzyskanych w różnych krajach i w różnych systemach edukacji.

Jaki związek mają zmiany w podstawach programowych z projektami mobilności w programie Erasmus+? Kryteria weryfikacji zawarte w podstawach programowych mogą być wykorzystywane nie tylko w trakcie oceniania i egzaminowania uczniów, ale również w projektowaniu dokumentów dotyczących organizacji i walidacji mobilności międzynarodowych. Do tej pory popularność systemu ECVET w przypadku wyjazdów zagranicznych rosła, ale nie była imponująca. Statystyki złożonych wniosków wskazują, że w 2019 r. korzystanie z systemu ECVET zadeklarowano w ponad połowie (58%) zatwierdzonych projektów. Dla porównania, w 2018 r. było to 49% projektów, w 2017 r. – 47%, w 2016 r. – 45%,w 2015 r. – 41%, a w 2014 r. – 33%.

By wykorzystać elementy systemu ECVET, należy uwzględnić tę możliwość w dokumentach przygotowywanych przed rozpoczęciem projektu, czyli w: Porozumieniu o partnerstwie, Porozumieniu o programie zajęć ECVET dla mobilności osób uczących się, Indywidualnym wykazie osiągnięć ECVET, Karcie oceny ECVET czy w dokumencie Europass-Mobilność.

Warto też pamiętać, że ECVET ma zastosowanie nie tylko w przypadku mobilności uczniów, ale i kadry. W wypadku szkoleń dla nauczycieli teoretycznych przedmiotów zawodowych oraz nauczycieli praktycznej nauki zawodu można opracować program zawierający elementy systemu ECVET, a efekty szkolenia opisać w dokumencie Europass–Mobilność.

Uwaga, zmiany w kształceniu zawodowym!

– Od września 2019 r. wydłużono czas praktyk zawodowych dla uczniów technikum do ośmiu tygodni (280 godzin) kształcenia w przyszłym rzeczywistym środowisku zawodowym. Dłuższy czas programowych praktyk zawodowych może mieć wpływ na liczbę i czas realizacji mobilności zawodowych w programie Erasmus+. W ramach tego programu można także zwiększyć czas trwania mobilności edukacyjnych, aby miały one charakter długoterminowy (powyżej trzech miesięcy).

– W nowych podstawach programowych zawarto także wykaz dodatkowych umiejętności zawodowych, które opisano językiem efektów kształcenia i dla których opracowano kryteria weryfikacji. Uczeń w czasie trzech czy pięciu lat edukacji zawodowej (branżowa szkoła I stopnia, technikum) może nabyć dodatkowe umiejętności związane z danym zawodem, odpowiadające zapotrzebowaniu pracodawców. Dzięki temu jest lepiej przygotowany do wejścia na krajowy czy międzynarodowy rynek pracy.

Jak czytać nowe podstawy programowe dla szkół branżowych

Podstawy programowe zostały opracowane dla 215 zawodów wpisanych do klasyfikacji zawodów zgodnych z Rozporządzeniem MEN z 15 lutego 2019 r. Tabele dla danej branży zawierają następujące informacje:
– nazwę i symbol zawodu;
– stopień Polskiej Ramy Kwalifikacji (PRK) dla kwalifikacji pełnej, dla zawodu (cyfra rzymska);
– określenie typu szkoły, w jakiej może być nauczany dany zawód, oraz tego, czy dana kwalifikacja może być nauczana na kursach kształcenia zawodowego;
– wykaz kwalifikacji wyodrębnionych w zawodzie, z ich symbolem, nazwą kwalifikacji i stopniem PRK dla kwalifikacji cząstkowej (cyfra arabska);
– nazwę ministra właściwego dla zawodu, w zawodach danej branży.

Autorka: Bożena Mayer-Gawron – specjalistka ds. kształcenia branżowego i doradztwa edukacyjno-zawodowego, Krajowy Zespół Ekspertów ECVET

Więcej pieniędzy i możliwości


Łatwiej będzie przygotować wniosek, zwiększy się liczba typów projektów (pojawią się m.in. wyjazdy krótkoterminowe), a przede wszystkim pula pieniędzy do wydania. To oznacza, że w latach 2021–2027 z programu Erasmus skorzysta znacznie więcej osób

Dotąd budżet programu pozwalał na sfinansowanie ok. 30 proc. złożonych wniosków. – Pozostałe 70 proc. osób czy instytucji, które chciały skorzystać z Erasmusa, nie miały takiej możliwości. Mamy nadzieję, że od przyszłego roku będzie mniej rozczarowanych – mówi Alicja Pietrzak, dyrektor Biura Edukacji Szkolnej i Młodzieży Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. W tym roku kończy się dotychczasowy budżet Erasmus+. Wiadomo już, że pula pieniędzy do wydania w latach 2021–2027 będzie większa. – Nawet dwu- lub trzykrotnie, choć nie wiemy jeszcze, jak budżet rozłoży się w poszczególnych sektorach programu. Więcej osób dostanie szansę, aby rozwijać swoje umiejętności, kompetencje językowe, kulturowe, uczyć się tolerancji. To przecież główne założenia Erasmus+ – podkreśla Izabela Laskowska, dyrektor Biura Kształcenia Zawodowego i Edukacji Dorosłych FRSE.

Program Erasmus+ najczęściej kojarzy się z wymianą akademicką. Jak zapowiada szefowa Biura Szkolnictwa Wyższego FRSE Beata Skibińska, w tym obszarze rewolucji nie będzie. – Spodziewamy się kontynuacji wyjazdów studentów i pracowników oraz realizacji projektów międzynarodowych, dzięki którym podnosi się jakość kształcenia w Polsce – ocenia Beata Skibińska.

Skorzystają debiutanci

W gronie beneficjentów programu oprócz studentów i pracowników wyższych uczelni są też uczniowie szkół i nauczyciele oraz osoby pracujące z młodzieżą w organizacjach pozarządowych. – Od przyszłego roku program ma być dla nich bardziej dostępny. Szansę dostaną nie tylko doświadczeni wnioskodawcy, ale również debiutanci: wnioski będą łatwiejsze do wypełnienia, a procedura ubiegania się o dofinansowanie uproszczona – zapowiada Alicja Pietrzak. W ofercie mają pojawić się wyjazdy krótkoterminowe w różnych projektach we wszystkich sektorach. – To ukłon w stronę tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na długi wyjazd, a mimo to chcą skorzystać z Erasmusa – dodaje. Potrzebę podnoszenia kwalifikacji nauczycieli w UE, a tym samym wsparcia finansowego, artykułowała Mariya Gabriel, komisarz ds. innowacji, badań naukowych, kultury, edukacji i młodzieży na lutowym posiedzeniu Komisji ds. Kultury i Edukacji PE, w trakcie którego europosłowie dyskutowali o budżecie w najbliższej siedmiolatce. Przewidywane są też zmiany w obszarze projektów współpracy szkół. – Prawdopodobnie znikną one z oferty Erasmusa, a możliwość ich realizacji pozostanie w programie eTwinning – podkreśla Pietrzak. Program eTwinning ma też być bardziej zintegrowany z Erasmusem. – Dotąd szkoły musiały nawiązywać trwałą współpracę, by wymiany uczniów były możliwe. Teraz prawdopodobnie wniosek będzie można złożyć, nawet nie mając jeszcze partnera z innego kraju – dodaje. Idea Komisji Europejskiej jest taka, by wyjazdy uczniów stały się łatwiejsze, a tym samym popularniejsze.

Oferta dla szkół zawodowych

Zmiany obejmą również kształcenie zawodowe. To przede wszystkim wyjazdy uczniów i absolwentów szkół branżowych na zagraniczne staże i praktyki oraz konkursy umiejętności zawodowych. – Komisja Europejska zapowiada rozszerzenie oferty o kraje spoza UE. Będzie też więcej możliwości dla nauczycieli ze szkół branżowych. Dotąd mogli brać udział w zagranicznych stażach i praktykach oraz job shadowing (uczenie się przez obserwację). W 2021 roku pojawią się okazje do krótszych wyjazdów: na kursy językowe czy zawodowe, wizyty studyjne – ocenia Izabela Laskowska. Novum będą Centra Doskonałości Zawodowej, czyli platformy współpracy transnarodowej skupiające przedstawicieli poszczególnych branż.

Procedura składania wniosku zostanie uproszczona. Nowością w programie Erasmus mają też być tzw. akredytacje, które będzie przyznawała Narodowa Agencja. To rozwiązanie przede wszystkim dla instytucji regularnie składających wnioski. Będzie im łatwiej realizować kolejne projekty. Dla instytucji, które nie zechcą starać się o tzw. akredytacje, zostanie wydzielona osobna pula pieniędzy.

W edukacji dorosłych większy nacisk będzie położony na wsparcie osób z niskimi kompetencjami podstawowymi. Utrzymana zostanie mobilność kadry i inne działania.

W nowej siedmiolatce będą wspierane zapoczątkowane już przedsięwzięcia: uniwersytety europejskie, Europejski Korpus Solidarności, Elektroniczna platforma na rzecz uczenia się dorosłych w Europie (EPALE) czy DiscoverEU. Dofinansowane będą też projekty sportowe, w tym wyjazdy zagraniczne kadry trenerskiej.

Przepustka do międzynarodowej kariery


Dyplom Potwierdzający Kwalifikacje Zawodowe oraz Suplement do dyplomu otwierają drogę do rynku pracy w krajach Unii Europejskiej

Czy, ucząc się w szkole średniej, zastanawialiście się nad możliwością podjęcia przyszłej pracy zawodowej zagranicą? Czy dyplom zawodowy, który otrzymaliście po zdaniu egzaminu zawodowego, bez problemu pomoże wam w zdobyciu wymarzonej pracy? A może pracodawcy w krajach Unii Europejskiej chcą uzyskać bardziej konkretne informacje dotyczące zdobytych przez was kwalifikacji, kompetencji czy umiejętności zawodowych? Wyczerpującej wiedzy na ten temat dostarczy Suplement do dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe.

W jaki sposób można uzyskać Suplement do dyplomu, który może ułatwić zdobycie wymarzonej pracy zagranicą?

Jednostkami odpowiedzialnymi za promowanie dokumentów wymienionych w Decyzji Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie jednolitych ram wspólnotowych w zakresie przejrzystości kwalifikacji i kompetencji (Europass) oraz za koordynację, we współpracy z odpowiednimi władzami krajowymi, działań związanych z ich wdrażaniem, są Krajowe Centra Europass (KCE).

Jednym z ww. dokumentów jest Suplement do dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Dokument wydawany jest w Polsce przez Okręgowe Komisje Egzaminacyjne osobie, która zdała egzamin zewnętrzny potwierdzający kwalifikacje zawodowe i uzyskała Dyplom Potwierdzający Kwalifikacje Zawodowe. Dostępny jest w językach polskim i angielskim. Na mocy przepisów rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 27 sierpnia 2019 r. w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków szkolnych (Dz.U. z 2019 r. poz. 1700) suplementy do dyplomów odnoszące się do egzaminów zawodowych w formule 2012 , 2017 i 2019 wydawane są wraz z dyplomami, co w praktyce oznacza, że każdy absolwent, który zdał egzamin zawodowy otrzyma również suplement (dotychczas wydawane były one na wniosek). Wzór dokumentu określa rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej, o którym mowa powyżej.

Co zawiera Suplement do dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe?

Każdy suplement zawiera szczegółowy opis umiejętności i kompetencji uzyskanych przez posiadacza dyplomu lub świadectwa zawodowego wraz ze wskazaniem zawodów dostępnych do wykonywania. Suplementy są ściśle powiązane z zawodem – w danym kraju wszyscy posiadacze określonego dyplomu / świadectwa otrzymują do niego taki sam suplement. Struktura dokumentu jest jednolita dla wszystkich państw członkowskich UE, chociaż w Polsce w suplementach dodatkowo umieszczany jest numer dyplomu / świadectwa oraz nazwisko i imię jego posiadacza. Poza suplementami posiadaczom dyplomu ukończenia kształcenia i szkolenia zawodowego wydawane są

Suplementy do dyplomu mistrzowskiego i świadectwa czeladniczego. Instytucjami odpowiedzialnymi za wydawanie ww. dokumentów są izby rzemieślnicze, natomiast podstawę prawną ich wydawania określa Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 10 stycznia 2017 r. w sprawie egzaminu czeladniczego, egzaminu mistrzowskiego oraz egzaminu sprawdzającego, przeprowadzanych przez komisje egzaminacyjne izb rzemieślniczych.

Zakres informacyjny Suplementu obejmuje następujące kwestie:

Nazwa dyplomu / świadectwa: w rubryce tej podana jest nazwa dyplomu / świadectwa zawodowego, do którego dany suplement stanowi uzupełnienie. Nazwa ta występuje zarówno w języku oryginału, jak i w tłumaczeniu na język obcy. Ważna informacja, o której należy pamiętać: suplement nie zastępuje dyplomu.

Profil umiejętności i kompetencji: szczegółowy opis umiejętności nabytych w toku kształcenia zakończonego uzyskaniem dyplomu / świadectwa. Przykładowo dla zawodu technik hotelarstwa są to następujące umiejętności w ramach danej kwalifikacji (TG.12., TG.13.): kompleksowa obsługa gości hotelowych zgodnie z ich potrzebami, obowiązującymi standardami i etyką zawodową, rezerwacja i sprzedaż usług hotelarskich, planowanie i realizacja działań marketingowych i sprzedażowych dotyczących usług hotelarskich, wykorzystywanie specjalistycznych programów komputerowych podczas wykonywania zadań zawodowych, utrzymywanie czystości i porządku na terenie obiektu świadczącego usługi hotelarskie, przygotowanie jednostki mieszkalnej do przyjęcia gości, sporządzanie i podawanie śniadania zgodnie z ofertą i standardem hotelu, organizacja i realizacja usług hotelarskich, uwzględniających potrzeby gości i standard obiektu.

Na podstawie niniejszego opisu pracodawca uzyskuje informacje, ułatwiające mu podjęcie decyzji o ewentualnym zatrudnieniu ubiegającego się o pracę kandydata.

Zawody dostępne dla posiadacza dyplomu / świadectwa: wykaz zawodów, w ramach których posiadacz dyplomu / świadectwa może podjąć pracę. Przykładowo w przypadku zawodu rybak śródlądowy zawodem dostępnym jest technik rybactwa śródlądowego (po uzupełnieniu dodatkowej kwalifikacji).

Podstawa wydania dyplomu / świadectwa: informacje o instytucji wydającej dyplom / świadectwo oraz władzach sprawujących nad nią nadzór, warunkach złożenia egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe, czeladniczego lub mistrzowskiego, dostępie do następnego poziomu kształcenia, umowach międzynarodowych dotyczących uznawania kwalifikacji (jeśli takie istnieją), a także o rozporządzeniu będącym podstawą prawną do wydania dyplomu / świadectwa. Jak wspomniano wcześniej w Polsce instytucjami wydającymi suplementy są Okręgowe Komisje Egzaminacyjne (osiem jednostek działających w regionach: Kraków, Warszawa, Poznań, Łódź, Jaworzno, Łomża, Wrocław, Gdańsk), nad którymi nadzór sprawuje Centralna Komisja Egzaminacyjna. Istotną kwestią z punktu widzenia uznawalności wykształcenia jest informacja dotycząca ramy kwalifikacji na poziomie narodowym i międzynarodowym (przykładowo dla zawodu technik hotelarstwa są to odpowiednio PRK IV i ERK 4; więcej nt. ram kwalifikacji: https://prk.men.gov.pl/polska-rama-kwalifikacji-prk/).

Przebieg kształcenia zakończonego uzyskaniem dyplomu/świadectwa dotyczy informacji w zakresie formy kształcenia lub typu szkoły prowadzących do uzyskania danego dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe, z określeniem udziału procentowego kształcenia teoretycznego i praktycznego w programie. W suplementach dla osób podejmujących naukę zawodu w rzemiośle umieszczona jest informacja o warunkach dopuszczenia danej osoby do egzaminu czeladniczego lub mistrzowskiego.

Informacje dodatkowe: adresy stron internetowych instytucji, w których można uzyskać więcej informacji na temat systemu kształcenia zawodowego w Polsce, w tym krajowego systemu kwalifikacji.

Nota objaśniająca: adnotacja dotycząca europejskich dokumentów prawnych stanowiących podstawę wydawania suplementów do dyplomów.

Szczegółowe informacje dotyczące Suplementów do dyplomów oraz baza wzorów suplementów w językach polskim i angielskim dla zawodów w formule 2017 dostępne są na stronie internetowej Krajowego Centrum Europass.

Brexit pełen niepewności


Unia Europejska i Wielka Brytania rozpoczęły negocjacje na temat warunków współpracy po brexicie. Rozmowy dotyczą m.in. programu Erasmus+. – Odcięcie na lata młodych Brytyjczyków od rówieśników z Europy miałoby poważne konsekwencje społeczne – mówi prof. Heather Eggins, która bada wpływ brexitu na brytyjskie uczelnie

Kilka lat temu byłam na Erasmusie w Londynie. Najsilniejsze wrażenie: jest zupełnie inaczej niż w Warszawie. Studenci i wykładowcy z całego świata, ogromna różnorodność, miks społeczny i kulturowy… Brytyjskie uczelnie nie chcą już takie być?

Prof. Heather Eggins*: Zdecydowali ci, którzy wzięli udział w referendum. Większość społeczności akademickiej nie chciała brexitu. Naukowcy współpracują z kolegami z Unii Europejskiej na wielu poziomach, wiele projektów badawczych jest prowadzonych przez zespoły międzynarodowe. Uniwersytety w Oxford czy Cambridge to centra naukowe, gdzie przecinają się drogi akademików z całego świata.

Pani była zaskoczona wynikiem głosowania?

To było wielkie zaskoczenie, choć ten proces można było przewidzieć. Przed 2016 r. sytuacja finansowa Wielkiej Brytanii pogarszała się, rząd cofnął dofinansowania z publicznych pieniędzy. To wywołało nastroje antyrządowe wśród wielu obywateli. A skoro rząd apelował, by zagłosować za pozostaniem w Unii, to zagłosowali przeciw niemu. To była decyzja bardziej antyrządowa niż antyeuropejska.

31 stycznia Wielka Brytania formalnie opuściła Unię Europejską, ale wciąż nie wiemy, jakie będą tego skutki. Czy studenci z Unii będą traktowani tak samo jak ci z Wielkiej Brytanii, czy już inaczej?

Żadne decyzje na ten temat nie zostały jeszcze podjęte, bo wciąż trwają negocjacje dotyczące stosunków między Unią Europejską a Wielką Brytanią po brexicie. Nie wiadomo, czy rozmowy zakończą się podpisaniem porozumienia, czy może nie będzie żadnej umowy o współpracy. Ci, którzy obecnie studiują, na pewno będą kontynuować studia na tych samych warunkach i ponosić te same opłaty co Brytyjczycy. Ale to z pewnością się skończy, choć nie wiadomo kiedy. Możliwe, że ci, którzy zaczną studia jeszcze jesienią tego roku, skorzystają z niższych opłat. Szkockie uniwersytety naciskają na szkocki rząd, argumentując, że do końca 2020 r. będziemy przecież związani z Unią.

Jeśli opłaty wzrosną, to jak bardzo?

Niektóre uniwersytety rozważają wprowadzenie opłaty pośredniej między tymi dla rodzimych studentów a tymi zagranicznymi, spoza Unii Europejskiej. To mogłoby zachęcić europejskich studentów do pozostania.

Czy to tylko decyzja rządu, czy władze uniwersytetów też mogą o tym zdecydować?

To dobre pytanie. Odpowiedzi nie znają nawet prawnicy. Niektórzy z nich twierdzą, że uniwersytety są jednostkami autonomicznymi i mają prawo decydować o własnych opłatach i finansach. Inni prawnicy zakładają, że powinna to być decyzja centralna.

Na co jeszcze studenci powinni być przygotowani?

Pojawi się problem z ubezpieczeniami zdrowotnymi. Ta kwestia również wciąż jest niejasna. Obecnie studenci z Unii Europejskiej korzystają z Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Dzięki niej można uzyskać bezpłatną pomoc medyczną w każdym kraju Unii. W przyszłości brytyjskie uniwersytety prawdopodobnie będą musiały same płacić za ubezpieczenie europejskich studentów. Albo po porostu na nich przerzucą ciężar opłat.

Co z wizami? Będą potrzebne?

Jeśli porozumienie o współpracy między Unią a Wielką Brytanią nie zostanie zawarte, studenci i pracownicy naukowi przyjeżdżający na Wyspy na dłużej niż trzy lata będą musieli postarać się o dokument European Temporary Leave
to Remain, a po trzech latach o wizę. Jest też wiele niejasności wokół wzajemnego uznawania kwalifikacji zawodowych przez Unię i Wielką
Brytanię, co może zniechęcić europejskich studentów do brytyjskich uczelni.

Wymiana studentów w ramach programu Erasmus+ będzie możliwa?

Przy braku umowy – na pewno nie. To byłaby wielka strata, bo Erasmus+ to bardzo ważny program. Odcięcie na lata młodych ludzi z Wielkiej Brytanii od tych z Europy miałoby poważne konsekwencje społeczne. Społeczność akademicka przekazała rządowi komunikat, że Erasmus+ to znakomity program i niezależnie od wyników negocjacji zależy nam, by był kontynuowany.
Niestety, na początku stycznia brytyjski parlament odrzucił poprawkę dotyczącą Erasmusa+, która gwarantowałaby Wielkiej Brytanii dalszy udział w programie. Niektóre brytyjskie uniwersytety rozważają finansowanie Erasmusa+ z własnej kieszeni.

Jak to możliwe, że brexit odbywa się w tak niepewnych warunkach?

Problem wynika z tego, że rząd, który decydował o przeprowadzeniu referendum, przypuszczał, że Brytyjczycy zdecydują jednak o pozostaniu w Unii. Zagłosowali inaczej i ówczesny premier David Cameron natychmiast zrezygnował. Jego następczyni Theresa May chciała, by Wielka Brytania pozostała stowarzyszona z Unią, ale jej działania spełzły na niczym. Boris Johnson przekonał ludzi do siebie hasłem: skończmy wreszcie ten brexit.
Brytyjczycy są już zmęczeni przeciągającymi się negocjacjami.

Brytyjskie uczelnie po brexicie będą innymi instytucjami?

Zachodzące zmiany nie dotyczą tylko społeczności studentów, ale również badaczy. Stracą dostęp do międzynarodowych badań finansowanych przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych, program Marie Skłodowska-Curie Action czy programu Horyzont. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o to, że badań naukowych nie da się prowadzić w odosobnieniu. Wymiana myśli i idei to proces, który dzielisz z innymi. Niepewna przyszłość finansowania badań w Wielkiej Brytanii zniechęci do niej pracowników naukowych. Syn mojej przyjaciółki, czołowy naukowiec w dziedzinie biomedycyny, dostał możliwość pracy nad swoim projektem w laboratorium w Londynie oraz w Edynburgu, ale bez finansowania. W końcu pojechał do Berlina, bo tam zapewniono mu finansowanie projektu na dziewięć najbliższych lat. Swoje dzieci wychowa więc w Niemczech.

Jak władze brytyjskich uniwersytetów chcą przeciwdziałać skutkom brexitu?

Pomysłów jest sporo, również tych nieszablonowych. Władze niektórych uczelni chcą budować swoje kampusy poza krajem i kontynentem, np. w Katarze, na Sri Lance, w Australii. Oferują też swoje kursy na innych uniwersytetach w ramach franczyzy. Dawałyby one brytyjskie dyplomy bez konieczności studiowania w Wielkiej Brytanii. To model oparty na założeniu: ucz gdziekolwiek, by zdobywać dochody. Konieczne będzie również przeorganizowanie swojego marketingu, by przyciągać studentów z całego świata, ale także prywatnych inwestorów czy darczyńców. Uniwersytety chcą też dalej działać w niezależnych koalicjach europejskich uczelni, jak Aurora czy Compostela.

Pani badania naukowe również czerpią z doświadczenia wielokulturowości.

Zajmuję się polityką kształtowania edukacji wyższej w wymiarze globalnym. Interesuje mnie m.in., jak globalizacja i procesy międzynarodowe wpływają na kształt edukacji. Obecnie pracuję nad książką o współpracy edukacyjnej z Unią Europejską krajów z czterech kontynentów: Brazylii, RPA, Chin i Rosji. Tego rodzaju badań nie da się prowadzić w izolacji. Od dwóch lat z kolei badam skutki brexitu w edukacji wyższej.

Jak wyglądają te badania?

Po ogłoszeniu wyników referendum zaczęłam rozmawiać z pracownikami naukowymi z różnych uniwersytetów w całej Wielkiej Brytanii. Chciałam dowiedzieć się, jak władze uczelni reagują na brexit i jak będą kształtować swoją politykę wobec niego, jaką mają strategię rozwoju i przetrwania tego trudnego czasu. Traktuję uniwersytety jako instytucje polityczne, na które wpływają czynniki zarówno społeczne, kulturowe, jak i ekonomiczne. Wewnętrzne i zewnętrzne.

Jak to się przekłada na funkcjonowanie uniwersytetów?

Weźmy chociażby demografię. Uniwersytety, by przetrwać i utrzymać swoje finansowanie, coraz bardziej otwierają się na zagranicznych studentów. To pozytywne zjawisko, które jednak rodzi też pewne niebezpieczeństwa. Widzimy to zwłaszcza teraz, w momencie rozprzestrzeniania się na świecie koronawirusa. Chińscy studenci z Wielkiej Brytanii zostali poproszeni o wstrzymanie lotów, przełożono im egzaminy. Ale przecież w końcu będą musieli do nich podejść. Przez zmiany klimatu wirusów będzie przybywać, a rosnąca łatwość przemieszczania się po świecie sprawi, że będą się one coraz szybciej rozprzestrzeniać.

Brak zagranicznych studentów wpłynąłby na kondycję finansową brytyjskich uczelni?

Ogromnie. To jedno z największych wyzwań brexitu. Są w Wielkiej Brytanii uniwersytety, na których aż jedna czwarta studentów pochodzi z państw Unii Europejskiej. To ogromny zastrzyk pieniędzy, biorąc pod uwagę opłaty, które ponoszą studenci. Ich utrata dla wielu uczelni oznaczałaby niestabilność finansową. Jestem jednak pewna, że brytyjskie uniwersytety wciąż będą wyznaczać nowe drogi rozwoju. Mają wspaniałych badaczy i myślicieli,
na pewno nie zabraknie im kreatywności.

*prof. Heather Eggins – pracuje w Lucy Cavendish College, University of Cambridge. Jest specjalistką w zakresie strategicznych rozwiązań w szkolnictwie wyższym (takich jak dostępność i jakość kształcenia w szkołach wyższych, włączenie społeczne oraz rola kobiet w kształceniu i badaniach). W lutym prof. Eggins uczestniczyła w seminarium „Brexit Impact on Universities” na SGH w Warszawie.

 

Brexit i co dalej?

Brexit wszedł w życie 1 lutego 2020 r., ale okres przejściowy potrwa do końca tego roku. Pewne jest, że Zjednoczone Królestwo będzie brało udział w obecnych programach na lata 2014–2020, w tym Erasmus+ i Europejskim Korpusie Solidarności, do czasu ich zamknięcia. Oznacza to, że uczestnicy mogą korzystać z dotacji do zakończenia wszystkich swoich działań, nawet tych po 2020 r.

Od 1 stycznia 2021 r. Wielka Brytania będzie traktowana jako państwo trzecie. Czy będzie brać udział w programach Unii Europejskiej? To zależy od wyniku negocjacji. Wpłyną one zarówno na studentów i pracowników szkół wyższych korzystających z Erasmusa, jak i na innych uczestników tego programu: uczniów i pracowników szkół branżowych, osób zajmujących się edukacją dorosłych, szkół i ich uczniów współpracujących z partnerami z zagranicy, pracowników sektora młodzieżowego.

Izabela Laskowska, dyrektor Biura Kształcenia Zawodowego i Edukacji Dorosłych FRSE: – Wciąż nie wiemy, co nas czeka w 2021 r. Mamy nadzieję na kontynuację Erasmusa, bo uczniowie szkół branżowych jeżdżą na praktyki czy staże zawodowe do krajów Zjednoczonego Królestwa. Wielka Brytania nie jest jednak najpopularniejszym kierunkiem, a jej wycofanie z programu nie będzie bardzo odczuwalną stratą. Większym zainteresowaniem wśród uczniów i nauczycieli szkół branżowych cieszą się kraje nastawione na turystykę, jak Włochy, Portugalia, Grecja, Hiszpania.

Alicja Pietrzak, dyrektor Biura Edukacji Szkolnej i Młodzieży FRSE: – Niedawno sprawdzałam statystyki. Wielka Brytania nie jest nawet w pierwszej szóstce najbardziej popularnych krajów współpracujących z polskimi szkołami. Dużo więcej partnerów szkoły mają we Włoszech, w Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Rumunii. Organizacje działające w sektorze młodzieży coraz bardziej otwierają się z kolei na Partnerstwo Wschodnie UE.

To nie znaczy, że wycofanie Wielkiej Brytanii nie będzie stratą dla europejskich programów. Mamy nadzieję, że tegoroczna rekrutacja do nich również w Zjednoczonym Królestwie będzie przebiegać jak dotychczas. Na razie dostaliśmy tylko zapewnienie od strony brytyjskiej, że aktualne projekty zostaną zakończone zgodnie z planem. Co dalej? Czekamy na oficjalną notę z Komisji Europejskiej.

Rozmawiała Martyna Śmigiel – mobilna korespondentka FRSE
Zdjęcia: Szymon Łaszewski

Ludzie, którym się chce


Swoje święto – Międzynarodowy Dzień Wolontariusza – mieli 5 grudnia, ale pamiętać o nich warto przez cały rok. W Europie zajętej konsumowaniem każdy człowiek gotowy zrobić coś bezinteresownie jest na wagę złota

Biały van oklejony kolorowymi literami. Układają się w napis „Jazda z pomysłami”. Z Wrocławia rusza do wiosek i małych miasteczek na Dolnym Śląsku. W środku są młodzi ludzie z Hiszpanii, Portugalii czy Turcji. Odwiedzają mieszkańców, którzy nigdy w życiu nie byli za granicą, a świat poznają z telewizora. Spotykają się z nimi, uczą ich angielskiego, pokazują zdjęcia, poznają się wzajemnie. W Krakowie przecierają oczy ze zdumienia. Młodzi – Włoch i Portugalczyk – opowiadają Polakom o naszej historii, od rozbiorów po czasy PRL-u. Wygrzebują nieznane fotografie, grają w „Kolejkę”, czytają Normana Daviesa i często zawstydzają swoją historyczną wiedzą dorosłych Polaków. W Mińsku Mazowieckim, 45 km od Warszawy, dwudziestoparolatkowie z Europy poznają swoje „polskie” rodziny. To do nich wpadają na barszcz, pierogi i kapustę. Czasem wyskoczą wspólnie do kina, na basen albo pobawić się na koncercie.

Program dla młodych
Co ich łączy? Są wolontariuszami, którzy przyjechali do Polski na kilka miesięcy i chcą ten czas maksymalnie wykorzystać. Mogą zdobyć nowe doświadczenie, poznać lepiej Polaków i rówieśników z innych państw, szlifować język angielski, a przy okazji pomóc potrzebującym. Nie zarabiają pieniędzy, bo nie o to chodzi, ale mają zapewniony nocleg i wyżywienie. Biorą udział w Europejskim
Korpusie Solidarności (EKS). To nowa inicjatywa Komisji Europejskiej, skierowana do osób w wieku od 18 do 30 lat oraz organizacji, które ich zapraszają. Tym pierwszym pomaga w rozwijaniu umiejętności interpersonalnych, zdobywaniu wiedzy i rozwoju zawodowym. Organizacje zaś – głównie te zajmujące się aktywizacją seniorów, osób wykluczonych i niepełnosprawnych oraz studentów i młodzieży – mogą korzystać z pomocy zagranicznych wolontariuszy. Korzyści są obopólne, bo chodzi o budowanie solidarności w całej Europie. Do końca 2020 r. na finansowanie działań Korpusu przewidziano 376,5 mln euro. Do tej pory z programu skorzystało ponad 60 tys. młodych osób.

Za funkcjonowanie Europejskiego Korpusu Solidarności odpowiada w Polsce Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji. To ona co roku zaprasza koordynatorów z organizacji, które otrzymały dofinansowanie, na specjalne spotkania. W 2019 r. odbyło się ono w Serocku.

Wsparcie innych koordynatorów
– Z tego rodzaju spotkań wracam zwykle z niezwykłą energią, bo wiem, że nie jestem sam ze swoimi problemami – mówi Jakub Kurakiewicz, jeden z uczestników zjazdu. Działa w stowarzyszeniu Tratwa we Wrocławiu, które organizuje m.in. projekt „Jazda z pomysłami”. Relacje z innymi koordynatorami nazywa przyjaźnią. – Zawsze jest ktoś, do kogo mogę zadzwonić. Wszyscy mamy podobne doświadczenia i sobie pomagamy – docenia Jakub Kurakiewicz.

Podczas kilkudniowego zjazdu w Serocku koordynatorzy projektów realizowanych w ramach EKS mogli w niewielkich grupach wymieniać się doświadczeniami, opowiadać o swoich działaniach, ale także dowiedzieć się od trenerów, jak wspierać wolontariuszy w sytuacjach kryzysowych i rozwiązywać konflikty. Było też sporo praktycznych wskazówek dotyczących wypełniania kwestionariuszy i dokumentów niezbędnych przy realizowaniu projektów.

– To bardzo dobrze, że raz w roku spotykamy się, by rozmawiać o aktualnych trudnościach w naszej pracy, ale też chwalić się sukcesami – opowiada Eliza Bujalska, prezeska Fundacji Rozwoju Międzykulturowego EBU, która propaguje wiedzę o różnych kulturach, promuje wolontariat i aktywizuje do działania lokalną społeczność. – Nasze projekty trwają czasem nawet 10–12 miesięcy. Dla młodych wolontariuszy z zagranicy to kawał czasu, który spędzają w innym kraju, bez bezpośredniego kontaktu z bliskimi. Dlatego potrzebują naszej pomocy. Nie zawsze wiemy, co robić. A na spotkaniach z innymi koordynatorami dostajemy ogromne wsparcie poparte doświadczeniem, którego nie znajdziemy w żadnym podręczniku psychologicznym – wyjaśnia Eliza Bujalska.

Babcia uczy polskiego
W Serocku Eliza pochwaliła się innym uczestnikom zjazdu małym sukcesem. W swojej organizacji wprowadziła tzw. rodziny mentorskie dla zagranicznych wolontariuszy. – W podstawie programu jest zapisane, że każdy z nich może liczyć na wsparcie mentora, młodej osoby, która pomoże mu załatwić na miejscu podstawowe sprawy, jak zakupy, wizytę u lekarza czy pójście na basen. W naszej organizacji zostało niewielu młodych ludzi, bo większość po skończeniu szkoły wyjechała na studia do Warszawy. Dlatego pojawił się pomysł z rodziną mentorską – wyjaśnia. – To może być mama, tata, dziecko czy babcia, którzy zaproszą wolontariusza co jakiś czas do siebie do domu na obiad, opowiedzą mu o tym, co dzieje się w polityce, w miasteczku, może porozmawiają o historii. To jest doskonała okazja dla obu stron, żeby nawiązać kontakt i budować sieć wsparcia dla naszego gościa z zagranicy – dodaje koordynatorka.

Jak zaznacza, kłopotów z dogadaniem się między członkami rodziny mentorskiej a przyjezdnym nie ma. – Nikt nie zna dobrze języka drugiej strony, a mimo to udaje im się porozumieć. Nagle rodzą się świetne pomysły: babcia mówi wolno i wyraźnie po polsku, dzięki czemu wolontariusz może przyswoić sobie nasze podstawowe słowa. Równie dobrze sprawdza się język migowy. Czasem też nastolatek, który już mówi po angielsku, łapie kontakt z wolontariuszem i znajdują wspólne tematy – mówi Eliza Bujalska.

Grek wraca do Szczecina
Zagranicznych wolontariuszy goszczą też w Szczecinie. W ramach Europejskiego Korpusu Solidarności miasto to odwiedzili m.in. młodzi ludzie z Ukrainy, Gruzji, Hiszpanii, Niemiec, Rumunii czy Grecji. Opiekuje się nimi Ewelina Sobecka ze stowarzyszenia Polites. Razem z podopiecznymi aranżuje koncerty, festiwale czy warsztaty dla przyszłych wolontariuszy. – Staramy się docierać do uczniów, studentów, niepełnosprawnych, seniorów bez względu na ich wykształcenie, doświadczenie czy status materialny. Takie jest założenie programu – wyjaśnia Ewelina Sobecka. Jako przykład podaje historię młodej dziewczyny z bardzo poważną wadą wzroku, która pojechała do Portugalii właśnie jako wolontariuszka. – Sama nie byłaby w stanie się tam poruszać. Jej wyjazd był możliwy dzięki temu, że wyjechała z nią nasza koleżanka. Tak działa ten program – podkreśla Ewelina Sobecka.

Jednym z wolontariuszy, który przyjechał do stowarzyszenia Polites, jest chłopak z Grecji. – On był już wcześniej w Szczecinie w ramach wymiany studenckiej Erasmus. Tak mu się spodobało, że postanowił wrócić do Polski. Skończył medycynę i czeka u siebie w kraju w kolejce, żeby dostać się na praktyki. Marzy, by zostać lekarzem. Mówi, że kontakt z drugim człowiekiem pomoże mu się w przyszłej karierze – opowiada koordynatorka.

Dobrych ludzi jest więcej
Alicja Szpot na zjeździe koordynatorów w Serocku czuje się jak w domu: – Zajmuję się wolontariatem od 20 lat. Realizowałam mnóstwo międzynarodowych projektów, jeszcze zanim programy europejskie weszły do Polski. Widzę od tego czasu ogromne zmiany. Koordynatorzy bardzo się zmienili. Są zdecydowanie bardziej profesjonalni, mają ukończone specjalistyczne szkolenia, wiedzą, jak rozwiązywać konflikty, jak zarządzać zespołami, i są mocno zaangażowani w swoją pracę, nie liczą godzin poświęcanych innym ludziom – przekonuje.

Alicja pracuje w krakowskim Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki. – Organizujemy imprezy muzyczne, warsztaty, mamy pracownie edukacyjne, muzyczne, taneczne, plastyczne – opowiada. Od kilku lat centrum bierze też udział w unijnych programach, także w Europejskim Korpusie Solidarności. Alicja Szpot jest dumna ze swoich podopiecznych. – Nasi wolontariusze, Włoch i Portugalczyk, zorganizowali dla mieszkańców Krakowa i okolic warsztaty dotyczące historii Polski – od rozbiorów po czasy PRL-u. Mieli wystarczająco dużo czasu, żeby się do tego dobrze przygotować. Żartują, że teraz są w stanie poprowadzić wykłady uniwersyteckie na temat naszej historii. Warsztaty okazały się strzałem w dziesiątkę – cieszy się.

Koordynatorka z Krakowa przyznaje, że praca z wolontariuszami bywa trudna, bo młodzi Europejczycy w ciągu ostatnich 20 lat mocno się zmienili. – Dla części z nich wolontariat to turystyka. Zdarzają się wolontariusze nastawieni na zabawę, mało odpowiedzialni czy wręcz roszczeniowi. Ale na szczęście dotyczy to niewielkiej grupy. Nasze spotkania z innymi koordynatorami utwierdzają mnie w przekonaniu, że młodych, fajnych ludzi jest znacznie więcej – dodaje.