treść strony

Niosą wsparcie za kraty

To nie jest typowy wolontariat. Idąc do swoich podopiecznych, nie mogą mieć telefonów komórkowych ani nośników danych. Trzeba  pracować konkretnie i zadaniowo. Bez sentymentów i oceniania. Bo wolontariat w więzieniu rządzi się określonymi prawami.

  • Więźniowie wykonują w ramach projektu różne zadania

    fot. Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu Lublin

Przepustka, sprawdzanie  przed wejściem, odpowiednie ubranie. Gdy się pracuje w domu dziecka czy ze starszymi ludźmi, takie rzeczy nie mają  znaczenia. Ale zza krat świat jest oglądany inaczej i oni muszą to wiedzieć. –  Wizyty w areszcie i zasady, jakie trzeba przy tym spełnić,  nie są dla naszych wolontariuszy niczym nowym – wyjaśnia Karolina Wychowaniak, psycholog ze Stowarzyszenia Centrum Wolontariatu w Lublinie, jedna z koordynatorek programu VOLPRIS.EU. Zajmuje się wolontariatem od dziesięciu lat. Zaczynała jako studentka psychologii i wciągnęła się w Lublinie w działania wolontariackie.  Koordynuje program VOLPRIS oraz pracuje z ochotnikami  z grupy Eleutheria.  Nazwa  wywodzi się od greckiego słowa oznaczającego „wolny, niezależny".  Pomagają tym, którzy chcą dokonać zmian w swoim życiu, są w szczególnie trudnej sytuacji i nie mają wsparcia z zewnątrz.

W więzieniu nie siedzą aniołki

Stowarzyszenie z Lublina ma duże doświadczenie w pracy z osadzonymi. Od 2006 roku   współpracują z czterema jednostkami z okręgu lubelskiego. Prowadzą także ośrodek pomocy  postpenitencjarnej, w którym osadzeni znajdują pomoc po wyjściu na wolność. Do życia za kratami przygotowują ich między innymi wolontariusze. – Są bardzo potrzebni – podkreśla ppor. Justyna Nowicka, psycholog w Areszcie Śledczym w Lublinie, będąca ze strony Służby Więziennej współtwórcą VOLPRIS.EU. Jak tłumaczy, wolontariuszy można uznać za łączników dla osadzonych ze światem zewnętrznym. Bo wprawdzie więźniowie spotykają się z rodzinami, adwokatami i innymi osobami (art.38 kkw), ale to wolontariusze systematycznie z nimi pracujący w ramach np. programów resocjalizacji, wspierają i motywują osadzonych do zmiany dotychczasowego sposobu funkcjonowania w społeczeństwie.

Szkolenia odbywają się w zakładzie karnym. Stąd niezbędne środki ostrożności. – Uczymy osadzonych między innymi tego, jak i gdzie szukać pracy, jakie należy spełnić formalności, gdzie są szkolenia zawodowe, jak pisać CV, podajemy adresy instytucji pomocowych – wylicza Karolina Wychowaniak z CW. Czasami informacje dotyczą rzeczy, które na wolności są normalne, ale widziane zza krat, mogą być wyzwaniem. Zwłaszcza dla kogoś, kto spędził w więzieniu wiele lat i rzadko ma kontakt z rodziną. Nie zna aktualnych cen usług, biletów, produktów spożywczych, telefonów komórkowych. Także trudności mogą sprawiać normalne,  urzędowe sprawy. Można o to wszystko zapytać wolontariuszy.  Świat się przecież zmienia, a zza krat tego nie widać.

Nie dla każdego wolontariat więzienny

Ppor. Justyna Nowicka podkreśla, że choć chętnych do pomagania więźniom jest wielu, to nie każdy się do tego nadaje. – Wiadomo, że wolontariuszami muszą być osoby godne zaufania i sprawdzone, ale także takie, które posiadają wysokie kompetencje i psychicznie zniosą wizyty za kratami. Wiele z nich ma wizję zakładów karnych, często wyrobioną na podstawie filmów kryminalnych czy doniesień prasowych. Zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością więzienną bywa zaskakujące. Z drugiej strony ppor. Nowicka zna wolontariuszy, którzy znakomicie się sprawdzili, a nawet kontynuują pracę już jako funkcjonariusze Służby Więziennej. To często są studenci psychologii, socjologii  czy resocjalizacji, którzy już na studiach zetknęli się z wolontariatem więziennym. 

Pomóc wyjść na prostą

Oni dobrze wiedzą, że  wielu osadzonych pragnie zacząć nowe życie po odbyciu kary. Pod mądrym przewodnictwem i pomocą, mają szansę wyjść na prostą. – Grupy, z którymi pracujemy w zakładach karnych  liczą około 10 osób – relacjonuje pracę wolontariuszy Katarzyna Lenart-Kłoś, jedna z ochotniczek ze Stowarzyszenia Centrum Wolontariatu w Lublinie. Zaczynała pomagać na studiach, ukończyła  socjologię o specjalności praca socjalna i ma spore doświadczenie, a teraz zachęca studentów do angażowania się w wolontariat. Uprzedza, że nie każdy sprosta pomaganiu osadzonym.  Potrzeba czasu, by obie strony nabrały do siebie zaufania. – Równocześnie trzeba uważać, by kontakty pozostały profesjonalne – uświadamia. Należy działać bez spoufalania się, nawiązywania prywatnych więzi. To, co sprawdza się na wolności,  tu nie znajduje odzwierciedlenia. – Najlepsza jest metoda zadaniowa – uważa pani Katarzyna. Jest do wykonania konkretne szkolenie  z konkretnymi osobami. I tego się trzymają.

Ppor. Justyna Nowicka podkreśla, że wolontariusz na każdym kroku ma wsparcie służby więziennej i nigdy nie pozostaje sam z osadzonymi. Względy bezpieczeństwa są najważniejsze. W zajęciach   uczestniczą więźniowie, którzy spełniają obwarowania prawne, między innymi dotyczące terminu końca odbywania kary.  Pandemia koronawirusa spowodowała, że zaniechali na razie osobistych spotkań i przeszli na szkolenia przez Skype’a.

Potrzebny menedżer wolontariatu więziennego

Realizacja projektu VOLPRIS.EU (Prisons ManagingVolunteers in EU) potrwa do 2022 roku.
O co chodzi w tym projekcie?  Najprościej mówiąc, w międzynarodowym partnerstwie (Niemcy, Portugalia, Rumunia, Belgia i Polska) podjęto próbę stworzenia ram wymiany dobrych praktyk w zakresie zarządzania wolontariatem w więzieniach, wypracowania modelu pracy wolontariackiej oraz jednolitych standardów szkolenia trenerów wolontariatu więziennego. Główne cele to: opracowanie programu szkoleniowego i profilu managera do spraw wolontariatu więziennego i opracowanie przewodnika szkoleniowego, ustalenie wspólnych europejskich minimalnych standardów w zakresie szkolenia wolontariuszy pracujących w środowisku więziennym, ocena jakości programów wolontariackich, promowanie szkoleń podnoszących kompetencje osób kierujących wolontariatem więziennym. – Ważne jest tu zrozumienie potrzeb, doświadczeń i rzeczywistości zawodowej każdego z partnerów, oraz wymiana innowacyjnych praktyk (także na platformie online) – wyjaśnia ppor. Justyna Nowicka.

Istotne jest także uświadomienie chętnym, że wolontariat w więzieniu nie jest łatwy. I nie chodzi tu o zasady bezpieczeństwa i zachowania, bo tych można się nauczyć, ale o pokonanie własnych oporów. Stereotyp więźnia jest powszechny. A przecież historia każdego człowieka jest inna. Trzeba to zrozumieć. Katarzyna Lenart-Kłoś  przyznaje, że obawy przed skazanymi mogą się pojawić. Wszak nie znaleźli się za kratami bez powodu.  By mieć pewność, że wolontariusz udźwignie pobyt w więzieniu i kontakty z osadzonymi, w Centrum Wolontariatu w Lublinie  przyjęli zasadę, że wolontariuszem może być osoba, która ukończyła 24 lata, z pewnym doświadczeniem życiowym oraz poczuciem misji ( to definiuje właściwe rozporządzenie ministra sprawiedliwości). Osadzeni od wolontariuszy dostają pakiet informacji, które przydadzą się im na wolności. Co z nimi zrobią i czy z nich skorzystają, zależy od nich samych.

VOLPRIS.EU to partnerstwo ośmiu organizacji z pięciu krajów europejskich. Jest to trzyletni program, obecny w Niemczech, Portugalii, Polsce, Rumunii i Belgii, którego głównym celem jest inwestycja w podniesienie kwalifikacji w zakresie zarządzania wolontariatem w jednostkach penitencjarnych, efektywne wsparcie wolontariuszy oraz rozwijanie ich umiejętności i kompetencji.

Efektem przedsięwzięcia będzie zbadanie, opracowanie i rozpowszechnienie standardów i dobrych praktyk dotyczących organizacji wolontariatu w systemie sprawiedliwości. Wzajemna wymiana doświadczeń, praktyk i metod na poziomie europejskim przyczyni się do podniesienia świadomości zróżnicowania potrzeb i zrozumienia obszarów wspólnego zainteresowania w pracy na rzecz osób pozbawionych wolności. Strona projektu: www.volpris.eu. Projekt jest współfinansowany przez Komisję Europejską w ramach programu Erasmus +. Numer projektu 2019 – 1 – DE02 – KA204 - 006497