treść strony

Autorytety bez cokołów

Komu dziś ufać w świecie algorytmów i cyfrowego szumu? Podczas Campus Polska Przyszłości 2026 Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zaprosiła młodzież do dyskusji o krytycznym myśleniu i dezinformacji

  • Debatę prowadziła Ada Guźniczak, członkini Zarządu FRSE

    fot. Campus Przyszlości

Dyskusja miała poważny tytuł („Dorastanie w kryzysie autorytetów – czy w ogóle ich potrzebujemy?”), ale nie był to typowy, sztywny panel. Gdy okazało się, że zapowiadany wcześniej Jerzy Buzek nie dotrze na scenę w Olsztynie, Ada Guźniczak z zarządu Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE) rzuciła wyzwanie publiczności: pięć sekund na decyzję, kto chce zastąpić byłego premiera.

Rękę błyskawicznie podniosła Anna Prendke, znana w internecie jako „Zabytkara” – i od pierwszych minut rozmowa zyskała spontaniczny charakter. Obok niej o autorytetach rozmawiali Mary Spolsky – artystka, wokalistka i autorka tekstów, Aleksandra Walczak – twórczyni treści w mediach (orientuj.sie), oraz Łukasz Korzeniowski – działacz zajmujący się prawami ucznia i edukacją. 

Zaufanie na własnych warunkach

Punktem wyjścia było proste pytanie: komu właściwie dziś ufamy? Odpowiedzi szybko pokazały, że dla młodego pokolenia autorytet coraz rzadziej oznacza osobę, za którą podąża się bezwarunkowo. Ważniejsze stają się osobiste doświadczenie, bliskość, kompetencje i możliwość samodzielnego zweryfikowania tego, co ktoś mówi. Mocno wybrzmiał głos Mary Spolsky, która mówiła o własnym doświadczeniu z idolami: – Łapałam się na tym, że bezgranicznie ufałam muzycznym idolom, których podziwiałam jako fanka. Potem wystarczała jedna wypowiedź, która łamała mi serce albo pokazywała, że ich poglądy są zupełnie inne, niż sądziłam. Dlatego staram się ufać tylko moim najbliższym, a moim najważniejszym autorytetem jest mama.

Artystka podkreślała, że prawdziwe zaufanie nie ma związku z popularnością czy liczbą obserwujących. Buduje się w codziennym życiu, co wymaga czasu. Aleksandra Walczak zwracała z kolei uwagę, że autorytet nie musi mieć odpowiedzi na każde pytanie: – Uważam, że powinniśmy na tyle wykształcić w sobie umiejętność krytycznego myślenia, żeby nie musieć ufać naszym autorytetom bezgranicznie w każdej kwestii. Ja najbardziej ufam zespołowi współpracowników, który sobie wybrałam.

Podobnie patrzył na tę kwestię Łukasz Korzeniowski, który wspomniał o „sektorowych autorytetach”. To osoby, którym jesteśmy gotowi zaufać, ale tylko w konkretnych sprawach.

Internet zmienił reguły gry

Problemem nie są jednak wyłącznie jakość treści i poziom twórców publikujących w internecie. Aleksandra Walczak zwróciła uwagę na mechanizmy decydujące o tym, jakie materiały w ogóle do nas docierają. – Oczywiście możemy mówić o tym, że algorytmy cały czas się zmieniają, ale jednak media muszą się do nich dopasować, nawet na poziomie doboru tematów. Dlatego coraz większa odpowiedzialność za jakość informacji spoczywa na odbiorcy. 

Padła przy tym bardzo konkretna wskazówka: – Zasada trzech źródeł. Jeśli informacja nie znajduje potwierdzenia w trzech miejscach, nie podajemy jej dalej – apelowała Walczak.
Rozmowa o zaufaniu nie ograniczyła się do kwestii internetu. Łukasz Korzeniowski przekierował ją na temat kondycji polskiej szkoły i instytucji publicznych. Zwrócił uwagę, że zaufanie polskich uczniów do szkoły jest niskie, mimo dobrych wyników edukacyjnych. Opowiedział też historię ucznia, który w ramach szkolnego zadania złożył wniosek o dostęp do informacji publicznej do komendy policji. Zamiast potraktowania jego aktywności jako obywatelskiej lekcji, szkoła otrzymała pismo z pytaniem, dlaczego uczeń podejmuje takie działania. 

– Ważne, by młodzi mieli zapewnione poczucie bezpieczeństwa, kiedy podejmują pierwsze próby działań obywatelskich. Szkoła jest idealnym miejscem, żeby się tego uczyć – mówił Korzeniowski, dodając, że powinna być też przestrzenią, w której można popełniać błędy. 

Artysta nie jest terapeutą

Bardzo osobiste spojrzenie na kwestię odpowiedzialności osób publicznych przedstawiła Mary Spolsky. Artystka opowiedziała o reakcjach na projekt „Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj”. – Ten projekt – książka i zbiór piosenek – dotyczył moich myśli, czarnych dni, depresji i mroczniejszych stron. Przeraziło mnie jednak, jak wiele otworzył bardzo osobistych rozmów z ludźmi po koncertach i w internecie – o samobójstwie czy depresji. 

Mary mówiła wprost, że popularność nie daje żadnych kompetencji do odpowiadania na wszystkie problemy odbiorców. – Przecież nie jestem od tego. Nie umiem dawać takich rad, nie mam do tego kompetencji i nie powinnam ich mieć. Ja tylko piszę i wywołuję jakieś emocje – podkreślała artystka.

Na zakończenie Ada Guźniczak poprosiła panelistów, by spojrzeli dwie dekady w przyszłość i powiedzieli, z czego chcieliby, aby zapamiętano dzisiejsze młode pokolenie. Łukasz Korzeniowski postawił na odbudowę społecznego zaufania: – Chciałbym przeczytać, że nasze pokolenie było tym, które zasypało podziały między Polakami i zniwelowało polaryzację, która obecnie jest bardzo silna.

Aleksandra Walczak wróciła natomiast do samego znaczenia autorytetu: – Nie musimy bezgranicznie ufać swoim autorytetom. Ważniejsze jest to, by podążać za wartościami, które ze sobą niosą. Wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze do tego. 

Mary Spolsky spojrzała na przyszłość przez pryzmat większej samoświadomości i troski o siebie. – Może chodzi o większą świadomość, że najpierw trzeba uporządkować siebie i swoją głowę, a dopiero potem można wyjść do świata, działać, pomagać innym i dawać od siebie dobro? – zastanawiała się. 

Koniec z hierarchią 

Debata zorganizowana przez FRSE nie przyniosła jednej definicji współczesnego autorytetu – i być może właśnie to było jej największą wartością. Z wypowiedzi panelistów wyłaniał się obraz pokolenia, które nie chce już stawiać ludzi na cokołach. Chce pytać, sprawdzać, porównywać źródła i samodzielnie decydować, komu oraz w jakich sprawach zaufać. Nie oznacza to rezygnacji z autorytetów. Młodzi chcą jednak budować z nimi inną relację – mniej opartą na hierarchii czy popularności, a bardziej na kompetencjach, wartościach i autentyczności. 

Panel pokazał też, że rozmowa o młodych nabiera innego znaczenia, gdy są oni jej pełnoprawnymi uczestnikami. Po tym, jak wolne miejsce na scenie oddano osobie z publiczności, głos młodych wybrzmiewał na tej scenie do końca.

Nagranie debaty zorganizowanej przez FRSE
Fotorelacja ze stoiska FRSE podczas imprezy

Zainteresował Cię ten tekst?
Przejrzyj pełne wydanie Europy dla Aktywnych 3/2026: