treść strony

Jak włączyć, żeby zadziałało?

Jednym z priorytetów nowego programu Erasmus+ jest włączanie i różnorodność. Swoimi refleksjami dzielą się osoby, które realizują go w praktyce, pracując z grupami dotkniętymi wykluczeniem społecznym

  • fot. Shutterstock

Mechanizm jest prosty – wkładamy wtyczkę do gniazdka i... jest połączenie! Jeszcze tylko jeden guzik i mamy jasność. W podobny sposób możemy ulepszać świat wokół nas, czyniąc go bardziej dostępnym i widocznym.

Porównanie włączenia lampki do włączenia społecznego tylko na pierwszy rzut oka wydaje się egzotyczne. W tym drugim przypadku po jednej stronie jest grupa, która ma problemy z uczestniczeniem w życiu społecznym, po przeciwległej – ogół społeczeństwa. Mimo że obie zbiorowości stykają się, włączenie nie zawsze staje się faktem. Dlaczego?

Świat jest różnorodny, tak jak różnorodni jesteśmy my, którzy go kreujemy. Każdy ma własną drogę i swoje tempo. Czasem zatrzymuje się, by złapać oddech. Zbacza ze ścieżki, gubiąc rytm i potykając się. I potrzebuje wówczas większego wsparcia niż klepnięcie po plecach. Przeszkód może być wiele: niepełnosprawność, problemy zdrowotne, różnice kulturowe, ekonomiczne, przepaść w wykształceniu. – Różnimy się na wielu poziomach, im szybciej to zaakceptujemy, tym szybciej znajdziemy rozwiązania – mówi dr Talewicz-Kwiatkowska. Anna Kwiatkowska z Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną dodaje: – To nie my budujemy niedostępny świat. Świat jest, jaki jest, jaki wyewoluował. Nie ma żadnej winy osób, które nie są wykluczone  – zauważa. Doktor Joanna Talewicz-Kwiatkowska, prezeska Fundacji w Stronę Dialogu, dodaje: – To, co nas dzieli, jest bardzo naturalne, bardzo ludzkie. Ludzie nie są źli, tylko nie wiedzą.

Gdzie jest guzik?
To, czy wykluczeni będą mogli iść własną ścieżką, zależy w dużej mierze od pracy organizacji działających na ich rzecz. Rola tych organizacji to analiza, diagnoza, znoszenie barier, a nawet – budowanie mostów. Również między sobą. Wymiana najlepszych praktyk w tej branży jest niezwykle istotna. Co mówią ci najbardziej doświadczeni?

Hubert Skrzyński, prezes Stowarzyszenia na rzecz Edukacji Osób Wykluczonych Społecznie o Nazwie „Busola”, podkreśla, że aby skutecznie rozwiązywać problemy, należy odnosić się do konkretnych ludzi i potrzeb, znać dobrze uwarunkowania grupy. Barbara Janic, pracująca z seniorami w Fundacji Aktywni XXI oraz w Fundacji PCKK Edukacja i Rozwój, radzi, by osadzać działania w pewnej perspektywie. W przypadku seniorów może to polegać na zmianie ich toku myślenia z „To już koniec” na „Wreszcie będę miał czas na to, co lubię robić”. Hubert Skrzyński, pracujący z więźniami, ich chęć życia z dnia na dzień i walkę o przetrwanie zastępuje świadomością przyszłości poza murami. Natomiast dr Ewa Flaszyńska, dyrektor Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, odwołując się do grupy bezrobotnych, zwraca uwagę na konieczność uświadamiania im wpływu braku oficjalnego zatrudnienia na poziom życia po zakończeniu aktywności.

Nasza odpowiedzialność
Pozytywne efekty projektów powstają zawsze na bazie indywidualnych doświadczeń. Warto zatem  otworzyć się na interakcję. – Empatia we współczesnych czasach jest szalenie istotna – podkreśla dr Talewicz-Kwiatkowska. Podobnie jak edukacja, wielopoziomowa i interdyscyplinarna. To ona powinna być spoiwem wskazanych elementów.

Kto zatem ma wcisnąć guzik? Organizacje, instytucje i eksperci są jak inżynierowie, którzy tworzą rozwiązania służące społecznej integracji. Ale żeby zobaczyć świat taki, jakim jest, bogaty, piękny i wartościowy  w swej różnorodności, światło włączyć musi każdy z nas, samodzielnie.