treść strony

Kosmos zaczyna się od współpracy

Brali udział w symulacjach misji kosmicznych oraz lądowań na Księżycu i Marsie, budowali rakiety, spotykali się z astronautami. Trzech polskich nauczycieli pracujących metodą STEAM oraz uczennica pojechali na Space Camp NASA

  • Opieka nad ogrodem hydroponicznym w symulowanej misji na Marsa

    fot. Tomasz Ordza

  • Nauczyciele należący do Team Arnold

    fot. Tomasz Ordza

  • Wędrówka po księzycu w warunkach trningowych

    fot. Tomasz Ordza

Polscy nauczyciele w ramach międzynarodowych zespołów współpracowali z edukatorami m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Japonii, Korei Południowej i Australii. Z USA przywieźli nie tylko zdjęcia i wspomnienia misji kosmicznych, ale też refleksje o współpracy, odwadze i twórczym nauczaniu.

Tomasz Ordza, nauczyciel biologii i przyrody w Szkole Podstawowej im. Kazimierza Nowaka w Dąbrówce, nie pojechał do USA – jak mówi – polować na wrażenia. Do Huntsville doprowadziła go konsekwencja w pracy projektowej (eTwinning, Erasmus+) oraz słuchanie uczniów, bo to oni wybierają tematy kolejnych przedsięwzięć. – Dwa lata temu wskazali kosmos, więc zrobiliśmy projekt o eksploracji przestrzeni kosmicznej. W ten sposób wyprzedziliśmy rzeczywistość, bo przecież nie wiedziałem, że otrzymamy zaproszenie na Space Camp NASA – tłumaczy.

Podczas turnusu w Huntsville został koordynatorem misji i badań laboratoryjnych na Marsie, później komandorem statku kosmicznego. Program obozu obejmował symulacje lądowań, budowę rakiet i projekt lądownika dla „pasażera”, czyli jajka, które musiało przetrwać test termiczny. Ordza zapamiętał, że zespół działał jak doświadczona załoga.

Matematyka jak origami
– Kiedy myślę o Space Camp, widzę różnorodność – mówi Agnieszka Ogiegło ze Szkoły Podstawowej nr 7 w Kłodzku, będąca – podobnie jak Tomasz Ordza – Ambasadorką programu eTwinning. W swojej grupie spotkała uczestników z Azji, Amerykanów, Angielkę i Australijkę. Ich opiekun, student Dylan, żartował, że to najbardziej egzotyczna ekipa na Space Campie NASA.

Ogiegło, ucząca przedmiotów ścisłych, ma wykształcenie politechniczne, więc łatwiej jest jej patrzeć na przedmioty jak na system naczyń połączonych. – W życiu nie ma osobno matematyki i polskiego – tłumaczy. I opowiada o zajęciach z origami. – Uświadomiono nam, że składanie papieru to bardzo praktyczna technika. Sztuka origami stanowi inspirację przy budowie paneli słonecznych, które przy starcie muszą być niewielkie, a po rozłożeniu uzyskać jak największą powierzchnię – relacjonuje. 

Na Space Campie zaskoczyło ją, że uczestników nie obsypano technologicznymi gadżetami, lecz zaproszono do rozwiązywania problemów rękami członków zespołu. W pamięci została jej lekcja z warsztatu budowy łazika i kapsuły dla niego: jedna grupa budowała łazik, druga kapsułę, obie działały osobno, dopóki ktoś nie zapytał, czy łazik na pewno zmieści się do kapsuły. I nagle stało się jasne, że bez porozumienia kapsuła z łazikiem nie wystartuje. 

Ogiegło wróciła ze Space Campu odważniejsza – przekonała się, że nie musi znać perfekcyjnie angielskiego, by się komunikować. Po powrocie prowadziła warsztaty po angielsku i zgłosiła się na kolejne międzynarodowe spotkania.

Co dwie głowy, to nie jedna
Dla Marysi Błauty, uczennicy SP nr 7 w Kłodzku, pobyt na Space Campie był ogromnym odkryciem. Najmocniej zapamiętała sposób pracy. Jej zespół, Team Ayo, składał się z uczniów z różnych stanów USA, z Wielkiej Brytanii, Korei, Chin. Marysia była jedyną Polką. Integracja zaczęła się od działań terenowych. Jedno z pierwszych zadań wyglądało jak test zaufania: trzymając się za ręce, musieli pokonać piaszczysty odcinek, nie dotykając ziemi. Dla Marysi to był moment, w którym grupa stała się zespołem. Takim, który później wspólnie budował lądowisko w wodzie czy poprawiał rakietę po nieudanym starcie.

Uczestnicy ubiegłorocznego obozu Space Camp NASA zgodnie twierdzą, że udział w tym przedsięwzięciu to zastrzyk wiedzy o kosmosie, ale w jeszcze większym stopniu nauka pracy w zespole: każdy dowozi swój kawałek, a sukces misji nie zależy od kogoś, kto jest najbardziej błyskotliwy, tylko od komunikacji, stosowania procedur i od zaufania. I jeszcze jednego: od odwagi, żeby mówić w obcym języku, prosić o wsparcie, przyznać się do błędu, poprawić go i spróbować drugi raz.

 

Zainteresował Cię ten tekst?
Przejrzyj pełne wydanie Europy dla Aktywnych 1/2026: