treść strony

Mieszkać w obcym kraju - samodzielność licealistki

Bała się wyjazdu na dwa miesiące i rozłąki z rodziną. – Już w pierwszych dniach zrozumiałam jednak, że strach ma wielkie oczy – mówi 17-letnia Magda, która przez
dwa miesiące uczyła się we francuskim liceum.

 

  • fot. Szymon Łaszewski/FRSE

Najdziwniejsza była długa przerwa obiadowa – jedno-, a nawet dwugodzinna. W polskiej szkole to się nie zdarza, ale we Francji to norma. Dzięki tej pauzie uczniowie odpoczywają w ciągu dnia, łapią oddech. I zacieśniają relacje. – Gdy pojawiłam się w szkole, nikogo nie znałam, więc długie przerwy obiadowe pozwoliły mi poznać kolegów i koleżanki, pogadać trochę dłużej niż między innymi lekcjami – mówi Magda Mielczarek, 17-letnia licealistka z Siedlec, która przez dwa miesiące uczyła się w Lycée Victor Hugo w Hennebont we Francji. Wszystko dzięki długoterminowej mobilności realizowanej w ramach programu Erasmus+.


60 dni za granicą
– Ten wyjazd był częścią większego projektu Erasmusa, który realizujemy od trzech lat. Projekt dotyczy migracji, poszanowania wartości demokratycznych, tolerancji, wolontariatu, podróżowania i uczenia się języków – tłumaczy Elżbieta Zadrożniak, nauczycielka języka angielskiego z II Liceum Ogólnokształcącego im. św. Królowej Jadwigi w Siedlcach, która koordynuje projekt programu Erasmus+. Wyjaśnia, że placówka realizuje go ze szkołami partnerskimi z pięciu krajów: Hiszpanii, Francji, Niemiec, Węgier i Grecji. W czasie trwania projektu uczniowie gromadzili materiały na temat uchodźców, pomocy humanitarnej, organizacji pozarządowych zajmujących się tym problemem. Przeprowadzili też wywiad z lekarzem – uchodźcą z Syrii – który pracuje w Siedlcach. Odbyły się również trzy siedmiodniowe spotkania międzynarodowe uczestników projektu. – Jedno z nich w Polsce. Wymienialiśmy się doświadczeniami, pokazywaliśmy prezentacje – wspomina Elżbieta Zadrożniak.
W trzecim roku projektu zaplanowano mobilność długoterminową uczniów, trwającą co najmniej 60 dni. Tak, by uczniowie poczuli na własnej skórze, jak to jest mieszkać w obcym kraju. Koszty podróży i utrzymania za granicą są pokrywane z programu Erasmus+. – Niestety, z powodu pandemii nie wszystkie wyjazdy doszły do skutku. Ostatecznie za granicę pojechały dwie osoby: Magda do Francji i druga uczennica do Niemiec – mówi Zadrożniak.

Z Francuzami po angielsku
– Oczywiście, że miałam wątpliwości – przyznaje Magda. – To jednak wyjazd na dwa miesiące do obcego kraju, rozłąka z rodziną i przyjaciółmi. Ale już po pierwszych dniach we Francji zrozumiałam, że strach ma wielkie oczy – opowiada.
Do Francji razem z Magdą poleciała pani Elżbieta. Na miejscu poszły do francuskiego liceum, przywitały się z dyrekcją, nauczycielami, koordynatorem wymian. Magda z puli dostępnych przedmiotów wybrała literaturę angielską, historię, geografię i zarządzanie. – W tym liceum wiele przedmiotów realizowanych jest po angielsku, to było duże ułatwienie dla Magdy – wspomina Elżbieta Zadrożniak. Ale uczennica chodziła też na lekcje francuskiego. – Nabrałam ogromnej ochoty do dalszej nauki tego języka – mówi.
Z francuską rodziną, u której mieszkała, porozumiewała się po angielsku. Nawiązali kontakt jeszcze przed wyjazdem. Magda zapytała, co warto ze sobą wziąć. Dla swoich gospodarzy też miała prezenty: polskie naczynia emaliowane i ciasteczka z Siedlec. – Zostałam ciepło przyjęta. Każdego wieczoru siadaliśmy przy wspólnym stole i rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Jeździliśmy też na wycieczki rowerowe, chodziliśmy na spacery po plaży – wspomina.

Tabu i biznesplan Netfliksa
Największe wrażenie na Magdzie zrobiła sama szkoła. – Na lekcjach nauczyciele poruszali tematy tabu, wokół których odbywały się dyskusje, np. na literaturze angielskiej oglądaliśmy film o dyskryminacji rasowej, a potem wiele osób dzieliło się swoimi doświadczeniami – opowiada.
Wspomina też lekcje z zarządzania. – W Polsce na przedsiębiorczości oglądaliśmy filmiki z lat 90. We Francji analizowaliśmy przypadki firm, jak Zalando czy Netflix. Zastanawialiśmy się, jak zaczynały, jaki mają model biznesowy – mówi licealistka. W czasie dwumiesięcznego pobytu we Francji Magda śledziła też przedmioty z polskiej szkoły. – Taka była umowa, że polscy nauczyciele podsyłają materiały z lekcji, by uczeń nie miał zaległości – wyjaśnia Elżbieta Zadrożniak.
We Francji Magda brała udział w działaniach związanych z tematyką projektu. – Pisałam bloga na platformie eTwinning, współpracowałam z organizacją wspierającą uchodźców. Ta praca zrobiła na mnie największe wrażenie – tłumaczy.
Szkoła w Siedlcach planuje już kolejne projekty. – Jesteśmy związani z Erasmusem od 10 lat. W wymianach biorą udział uczniowie i nauczyciele – mówi Elżbieta Zadrożniak. – Dotąd uczniowie wyjeżdżali na wymiany krótkoterminowe, podczas których skupiali się na nauce języka. Szkoła dostała nawet nagrodę European Language Label. Na pewno będziemy się starać o akredytację w nowej perspektywie programu Erasmus+– dodaje.
Część przyszłych działań ma dotyczyć długoterminowej mobilności uczniów. – Wystarczy, że szkoła znajdzie partnera zagranicznego, choćby na platformie eTwinning. Możemy też sami napisać projekt i poszukać zagranicznej placówki. My mamy już stałych partnerów – wyjaśnia Zadrożniak.
Magda już wie, że będzie chciała skorzystać z programu Erasmus+ także, gdy będzie na studiach. – To doświadczenie kształtuje charakter – mówi.
– Ostatnio musiałam wykonać telefon, by coś załatwić, i poprosiłam rodziców, by zrobili to za mnie. Zdziwili się: „Dałaś radę przez dwa miesiące w obcym kraju, to poradzisz sobie z głupim telefonem”. Mieli rację.

Magdalena Mielczarek: uczennica II LO w Siedlcach, spędziła dwa miesiące (3.10.2020 – 10.12.2020) we Francji dzięki projektowi „Join the European Table”, realizowanemu w ramach Akcji 2. programu Erasmus+ Edukacja szkolna. Cel projektu to promocja tolerancji, wartości demokratycznych i praw podstawowych poprzez edukację oraz wspieranie różnorodności w nauczaniu i rozwijanie kompetencji międzykulturowych.

Zainteresował Cię ten tekst?
Więcej podobnych znajdziesz w najnowszym numerze Europy dla Aktywnych 3/2021: