Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Data publikacji: 08.09.2026 r.
We wrześniu Szanghaj stał się światową stolicą umiejętności zawodowych. Wśród ponad 1500 młodych profesjonalistów rywalizujących w konkursie WorldSkills znalazło się 23 reprezentantów Polski.
Przez cztery wrześniowe dni Szanghaj był areną zmagań najlepszych młodych fachowców z całego świata. Rywalizację konkursową, zaplanowaną w dniach od 23 do 26 września w National Exhibition and Convention Centre, poprzedziło uroczyste otwarcie, a zwieńczyła ceremonia zamknięcia, zorganizowana 27 września. Była to 48. edycja WorldSkills – największego i najbardziej prestiżowego konkursu umiejętności zawodowych na świecie. Ponad 1500 uczestników z przeszło 60 państw i regionów zmierzył się w 64 konkurencjach odzwierciedlających warunki pracy w danej dyscyplinie.
Polscy zawodnicy wystartowali w 20 konkurencjach. Do udziału w zawodach przygotowywali się od wielu miesięcy: odbywali staże, trenowali pod okiem ekspertów i doskonalili technikę. Pracowali również nad odpornością psychiczną, ponieważ podczas konkursu liczą się także szybkość, samodzielność, opanowanie oraz zdolność rozwiązywania problemów pod presją czasu.
Jak wyglądała ich droga do Szanghaju? Kim są młodzi ludzie, którzy zdecydowali się podjąć to wyjątkowe wyzwanie i zmierzyć ze światową czołówką?
W poszczególnych konkurencjach Polskę reprezentowali w Szanghaju:
Programy do projektowania 3D pokazał mi nauczyciel w pierwszej klasie technikum podczas szkolenia finansowanego ze środków Unii Europejskiej. Zacząłem się nimi bawić i odkryłem, że sprawia mi to frajdę. Najpierw zaprojektowałem protezę ręki, później robota przemysłowego o nietypowym układzie kinematycznym. Jeszcze jako uczeń dołączyłem do koła naukowego przy Politechnice Wrocławskiej i projektowałem części rakiet. Wtedy zobaczyłem, że potrafię rywalizować ze studentami kończącymi studia, i zdecydowałem się wystartować w WorldSkills.
Dziś pracuję we wrocławskiej firmie Scanway, która tworzy instrumenty optyczne i rozwiązania dla satelitów. Zajmuję się głównie ich elementami mechanicznymi. Aby przygotować się do zawodów, osiem godzin dziennie pracowałem w jednym środowisku CAD, a po pracy ćwiczyłem w programie używanym podczas konkursu. To trudne, ponieważ każde oprogramowanie działa trochę inaczej i łatwo przenieść do niego złe nawyki.
Z zewnątrz moja praca może wyglądać jak obracanie modelem na ekranie. Tak naprawdę trzeba w głowie rozłożyć daną część na operacje, wyobrazić sobie jej budowę i zdecydować, jak ją odtworzyć.
Od dziecka interesuje mnie, jak drobne elementy łączą się w wielką rzecz. Po konkursie chcę studiować lotnictwo i kosmonautykę.
Najpierw poszłam do liceum, ale po roku zrozumiałam, że to nie dla mnie. Coraz bardziej lubiłam gotować, dlatego przeniosłam się do technikum gastronomicznego w Zawierciu. Dziś pracuję jako kucharka w restauracji Pod Kolumnami w Pilicy.
Przed wyjazdem do Szanghaju najtrudniejsza była niepewność. Nie wiedzieliśmy, co będziemy gotować podczas zawodów, dlatego musiałam ćwiczyć wszystko. W trakcie przygotowań często wyjeżdżałam na trzydniowe treningi, podczas których każdego dnia pracowałam po osiem lub dziewięć godzin. Trenowałam także w Chinach z dwojgiem chińskich zawodników. Przygotowywaliśmy między innymi kaczkę sous-vide i fondant ziemniaczany.
Te przygotowania nauczyły mnie zwracać uwagę na każdy szczegół. Danie powinno wyglądać, ale przede wszystkim musi być smaczne. Po udziale w WorldSkills chcę zostać w Polsce i nadal rozwijać się w zawodzie.