Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Data publikacji: 18.09.2026 r.
Już w listopadzie ruszy w Wielkiej Brytanii pierwszy od lat nabór wniosków w programie Erasmus+. – Przed nami ogrom pracy – komentuje Maddalaine Ansell z British Council
Martyna Śmigiel (MŚ): British Council będzie pełnić rolę Narodowej Agencji Erasmusa+ w Wielkiej Brytanii. Co pani czuje?
Maddalaine Ansell (MA): Jestem naprawdę podekscytowana. Cieszę się, że wiele młodych osób i dorosłych z Wielkiej Brytanii znów otrzyma wsparcie w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami i partnerami z Unii Europejskiej, a także z innych części świata. Z perspektywy British Council jest to szczególnie ważne, bo naszą rolą jest budowanie relacji, wzajemnego zrozumienia i zaufania. Erasmus+ jest świetnym narzędziem do realizacji tego celu.
MŚ: Jak to się stało, że Wielka Brytania zdecydowała się do niego wrócić?
MA: Ta decyzja należała do rządu brytyjskiego. British Council jest instytucją działającą niezależnie od rządu, więc nie byliśmy zaangażowani w negocjacje ani w ich szczegóły. Można powiedzieć, że kibicowaliśmy z boku. Mówiliśmy wprost: bardzo chcemy, żeby te rozmowy zakończyły się powodzeniem.
MŚ: Co ten powrót oznacza dla brytyjskiej edukacji?
MA: Brytyjskie szkolnictwo wyższe i szerzej cały system edukacji od dawna są bardzo umiędzynarodowione i ta sytuacja przynosi wiele korzyści. Międzynarodowe doświadczenia są niezwykle wartościowe dla młodych ludzi – niezależnie od tego, czy studiują na uniwersytecie, uczą się zawodu, uczestniczą w edukacji dorosłych czy są jeszcze w szkole. Wyjazd za granicę pozwala poszerzyć horyzonty i zdobywać kompetencje, których oczekują pracodawcy, ale też budować odporność, umiejętność rozwiązywania problemów, samodzielność czy zdolność do funkcjonowania w innej kulturze. Jest jeszcze jeden interesujący aspekt: w Wielkiej Brytanii obserwujemy spadek zainteresowania nauką nowożytnych języków obcych. Możliwość udziału w Erasmusie+ może być dla młodych ludzi dodatkową zachętą, by się ich uczyć i zobaczyć, dlaczego jest to wartościowe i ciekawe.
MŚ: Po brexicie w Wielkiej Brytanii powstały inne programy wspierające międzynarodową mobilność studentów. Czy któryś z nich mógł zastąpić Erasmusa?
MA: Funkcjonuje kilka różnych rozwiązań. Jednym z nich jest program Turing, umożliwiający wyjazdy zagraniczne, który nie obejmuje jednak całego zakresu obszarów obecnego Erasmusa+. Istotna jest też różnica dotycząca wzajemności. Turing koncentruje się na wysyłaniu osób za granicę, tymczasem Erasmus+ to program wzajemnych korzyści – daje możliwość zarówno wyjazdu, jak i przyjazdu uczestników.
MŚ: Na jakim etapie są obecnie przygotowania do powrotu?
MA: To ogromne przedsięwzięcie. Wielka Brytania była poza Erasmusem przez pięć, sześć lat, w zależności od tego, jak się liczy. British Council był wcześniej, wspólnie z inną organizacją, Narodową Agencją programu. Kiedy jednak Wielka Brytania zdecydowała się opuścić Erasmusa, większość tej infrastruktury została zlikwidowana. Nowy protokół o współpracy między Unią Europejską a Wielką Brytanią został podpisany dopiero w kwietniu. Wówczas mogliśmy rozpocząć rekrutację i odbudowywać strukturę potrzebną do prowadzenia programu. Pracy jest więc bardzo dużo. Musimy stworzyć zespół, systemy i procedury, przygotować się do oceny wniosków, a jednocześnie poinformować potencjalnych uczestników o możliwościach, jakie daje Erasmus+. Wszystko po to, żeby być gotowym, kiedy w listopadzie ogłosimy pierwsze nabory wniosków.
MŚ: Kiedy do Wielkiej Brytanii znów będą mogli przyjechać stypendyści Erasmusa+?
MA: Najpierw, w listopadzie, organizacje będą składały wnioski. Następnie trzeba je ocenić i zdecydować, które otrzymają finansowanie. Dopiero później będzie można organizować konkretne mobilności. Dlatego nie spodziewałabym się, że studenci zaczną wyjeżdżać już na początku 2027 roku. W przypadku szkolnictwa wyższego wymiany ruszą raczej w roku akademickim 2027/28. W innych sektorach, na przykład młodzieżowym czy sportowym, harmonogram może wyglądać inaczej i niektóre działania mogą się rozpocząć wcześniej.
MŚ: Wielka Brytania wraca dziś do innego Erasmusa+ niż ten, w którym uczestniczyła przed brexitem…
MA: Program w czasie naszej nieobecności ewoluował i pojawiły się w nim nowe możliwości, jak choćby mobilności pracowników sektora sportu. Są też rozwiązania, do których musimy się przygotować w związku z kolejną perspektywą budżetową. Przykładem jest propozycja Komisji Europejskiej, by po 2027 roku w Erasmusie+ znalazły się również działania realizowane obecnie w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności, co będzie wymagało odpowiedniego przygotowania Narodowych Agencji. Podstawą programu pozostają jednak mobilności – zarówno osób uczących się na różnych poziomach, jak i tych pracujących w edukacji i szkoleniach – oraz współpraca między organizacjami. Te elementy były obecne już wcześniej, ale teraz musimy dokładnie przeanalizować, co zmieniło się w zasadach funkcjonowania programu.
MŚ: Erasmus+ kojarzy się głównie ze studiami za granicą. Tymczasem zakres programu jest znacznie szerszy.
MA: Zdecydowanie. Jednym z naszych najważniejszych zadań jest właśnie pokazanie w Wielkiej Brytanii, że Erasmus+ to coś więcej niż wyjazd studenta na semestr czy rok. Chcemy docierać do sektora młodzieżowego, edukacji dorosłych, kształcenia i szkolenia zawodowego, szkół, a także do profesjonalistów pracujących w edukacji. Możliwości jest bardzo wiele.
MŚ: Jednym z priorytetów jest więc zwiększenie dostępności programu?
MA: Tak. Chcemy, żeby pieniądze przeznaczone na Erasmusa+ zostały wykorzystane możliwie efektywnie i żeby z programu skorzystało jak najwięcej osób w Wielkiej Brytanii. Bardzo ważne jest również to, żeby dostęp do programu był możliwie równomierny w całym kraju. Chcemy, aby brały w nim udział wszystkie cztery kraje Zjednoczonego Królestwa: Anglia, Szkocja, Walia i Irlandia Północna. Także w samej Anglii zależy nam na dotarciu do wszystkich regionów. Historycznie Londyn i południowy wschód kraju były bardziej aktywne niż północny zachód. Chcemy ten obraz zmienić.
Samo formalne przystąpienie do Erasmusa+ nie wystarczy. Sukces będzie polegał na tym, że ludzie rzeczywiście będą z niego korzystać
MŚ: A co z osobami, które mają mniej możliwości edukacyjnych i ekonomicznych?
MA: To dla nas bardzo istotny temat. W Wielkiej Brytanii mamy obecnie problem z rosnącą liczbą młodych ludzi, którzy ani się nie uczą, ani nie pracują. Chcemy, żeby Erasmus+ pomógł im zdobyć doświadczenia i kompetencje, które zwiększą ich szanse na dobrą przyszłość. To jeden z powodów, dla których tak bardzo zależy nam na tym, żeby program nie był postrzegany jako przywilej dostępny wyłącznie dla studentów najlepszych uniwersytetów.
MŚ: Jak ważna dla powodzenia brytyjskiego powrotu do Erasmusa będzie współpraca z partnerami z innych krajów Europy?
MA: Bardzo ważna. Oczywiście zależy nam na tym, żeby mieszkańcy Wielkiej Brytanii korzystali z programu, ponieważ to brytyjskie środki finansują nasze uczestnictwo. Ale nie możemy tego zrobić bez europejskich partnerów. Równie istotne jest dla nas przyjmowanie osób z Europy. Erasmus+ z natury rzeczy buduje relacje – nie chodzi tylko o to, że ktoś jedzie na kilka miesięcy do innego kraju, ale też o poznawanie ludzi, instytucji, kultur i sposobów myślenia. Obecność ludzi z różnych krajów i środowisk bardzo wzbogaca brytyjskie instytucje edukacyjne.
MŚ: Dla części studentów z Europy problemem mogą być jednak koszty życia w Wielkiej Brytanii. Czy planowane jest dodatkowe wsparcie finansowe?
MA: Na tym etapie nie mogę powiedzieć, że jest to coś, nad czym już poważnie pracujemy. Obecnie nasze priorytety są bardziej podstawowe: musimy zbudować Narodową Agencję, zatrudnić ludzi, przygotować systemy, zwiększyć zainteresowanie programem w Wielkiej Brytanii i pomóc organizacjom znaleźć partnerów. To pytanie na dalszy etap. Trzeba też pamiętać, że Wielka Brytania nie jest pod względem kosztów życia jednolita. Londyn jest bardzo drogi, ale są regiony kraju, w których koszty są znacznie niższe. Znaczenie ma również rodzaj mobilności – inaczej wygląda sytuacja osoby przyjeżdżającej na rok na studia, a inaczej kogoś, kto uczestniczy w krótkim projekcie trwającym kilka dni.
MŚ: Czego mogą się spodziewać polscy studenci? Kiedy powinni zacząć działać?
MA: Najważniejsza rada jest bardzo prosta: należy pytać swoją uczelnię o możliwości wyjazdu do Wielkiej Brytanii w ramach Erasmusa+. To instytucje składają wnioski, a nie pojedynczy studenci. Brytyjskie uniwersytety już rozmawiają z uczelniami w innych krajach, również w Polsce, o przyszłych partnerstwach. Część z nich ma już relacje z europejskimi uczelniami i będzie je rozwijać. Inne dopiero szukają partnerów. Jeśli polska uczelnia uzyska środki na mobilności i ustali zasady współpracy z brytyjskim partnerem, będzie mogła zaoferować swoim studentom wyjazdy.
MŚ: Spodziewa się pani dużego zainteresowania Wielką Brytanią ze strony europejskich studentów?
MA: Historycznie zainteresowanie studentów z Unii Europejskiej przyjazdem do Wielkiej Brytanii było nieco większe niż zainteresowanie brytyjskich studentów wyjazdami do Europy. Chcemy tę nierównowagę możliwie dobrze zbalansować. Otrzymujemy bardzo pozytywne sygnały od Narodowych Agencji z innych państw. To sugeruje, że młodzi ludzie z tych krajów będą chcieli przyjeżdżać do Wielkiej Brytanii. Nasz kraj ma bardzo dobrą reputację edukacyjną, ale jest też świetnym miejscem do życia. Można tu znaleźć piękne krajobrazy, tętniące życiem miasta, bogatą kulturę, sport i muzykę. Jeśli ktoś lubi piłkę nożną, mamy oczywiście słynne kluby. I można się nauczyć angielskiego z właściwym akcentem i poprawną pisownią zamiast amerykańskiej. To oczywiście żart! A mówiąc już całkiem poważnie: studenci z zagranicy są u nas mile widziani i nie powinni się obawiać, że nie będą się czuli dobrze przyjęci.
MŚ: Czy widzi pani jakieś ryzyko związane z powrotem Wielkiej Brytanii do programu?
MA: Największym wyzwaniem jest czas. Musimy w stosunkowo krótkim okresie dotrzeć z informacją do potencjalnych uczestników, pomóc organizacjom znaleźć partnerów i nauczyć je, jak przygotowywać dobre wnioski. Jeżeli nie uda nam się pozyskać wystarczającej liczby dobrych projektów, nie wykorzystamy całych dostępnych środków. To z kolei może rodzić pytania o wartość programu dla Wielkiej Brytanii. Musimy pamiętać, że samo formalne przystąpienie do Erasmusa+ nie wystarczy. Sukces będzie polegał na tym, że ludzie rzeczywiście będą z niego korzystać.
MŚ: Powrót do Erasmusa to jeden z elementów nowego otwarcia Wielkiej Brytanii na Europę?
MA: To bardzo ważny element. Nie chciałabym jednak sprowadzać całej sprawy do polityki. Naszą rolą jest przede wszystkim budowanie relacji między ludźmi. Erasmus+ daje do tego wyjątkową okazję. Kiedy student z Polski przyjeżdża do Wielkiej Brytanii, a brytyjski student wyjeżdża do Polski, nie chodzi tylko o zdobycie punktów ECTS czy zaliczenie semestru. Powstają kontakty, przyjaźnie i doświadczenia, które mogą trwać znacznie dłużej niż sam pobyt za granicą. Dlatego jestem naprawdę zadowolona, że Wielka Brytania wraca do programu. Przed nami ogrom pracy, ale też ogromna szansa. I mam bardzo prostą wiadomość dla uczestników z Polski: czekamy na was! Mamy nadzieję, że znowu będziecie chcieli przyjeżdżać do Wielkiej Brytanii.
Maddalaine Ansell – absolwentka filologii klasycznej Uniwersytetu Cambridge. Ekspertka polityki edukacyjnej i współpracy międzynarodowej oraz prawniczka z wieloletnim doświadczeniem w sektorze korporacyjnym i w administracji państwowej. Obecnie dyrektor
ds. edukacji w British Council, mianowana na stanowisko dyrektora Narodowej Agencji Programu Erasmus+ w Wielkiej Brytanii.