Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Data publikacji: 18.09.2026 r.
O cyfrowym przebodźcowaniu, samotności i odpowiedzialności dorosłych za kondycję młodego pokolenia rozmawiamy z Konradem Ciesiołkiewiczem, współautorem „Diagnozy Młodzieży 2026”
Maciej Zasada (MZ): Kiedy ostatnio wyłączyłeś telefon na całą dobę i po prostu poszedłeś na długi spacer albo wsiadłeś na rower bez sprawdzania powiadomień? Da się być aktywnym społecznikiem w XXI wieku bez ciągłego bycia online?
Konrad Ciesiołkiewicz (KC): Na całą dobę to nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wyłączył telefon… W obecnych czasach w zasadzie wszyscy jesteśmy nieustannie podłączeni do sieci, nawet jeśli uważamy, że nas ten problem nie dotyczy. Jeśli działamy w sferze publicznej, to nie da się skutecznie realizować celów bez intensywnego używania zarówno urządzeń, jak i aplikacji. Inną kwestią jest, ile i jakich.
MZ: Skoro od cyfrowego świata właściwie nie da się już odłączyć, to gdzie przebiega granica między korzystaniem z jego możliwości a przeciążeniem? Czy jako Europejczycy potrafimy jeszcze odpoczywać i być tu i teraz, czy wpadliśmy w pułapkę ciągłej, przebodźcowanej obecności?
KC: Pierwszy raz w historii jesteśmy tak silnie przebodźcowani informacyjnie. Płacimy i będziemy płacić za to ogromną cenę w postaci obniżonej kondycji psychospołecznej, zdolności do komunikowania się i budowania relacji. Skutkiem jest także kryzys instytucji publicznych, a ściślej rzecz ujmując – państwa demokratycznego. Algorytmy rekomendacyjne platform społecznościowych i streamingowych zamykają nas w coraz węższych bańkach, napuszczają jednych na drugich, radykalizują postawy, a zarazem prowadzą do atomizacji społeczeństwa na masową skalę. Paradoks polega na tym, że rodzi to roszczenia wobec państwa i jego instytucji, których nie da się natychmiast spełnić, podczas gdy rzadko zadajemy sobie pytanie o to, jak bardzo mechanizm funkcjonowania platform cyfrowych pozostaje poza społeczną i publiczną kontrolą.
MZ: Mówisz o atomizacji społecznej. Czy właśnie jej przejawem jest samotność, o której młodzi mówią coraz częściej? Jak to możliwe, że są niemal stale w kontakcie cyfrowym, a jednak czują się samotni?
KC: To jeden z kosztów życia w środowisku napędzanym algorytmami, których celem jest przede wszystkim maksymalne przywiązanie użytkownika do aplikacji. Młodzi ludzie mogą być niemal cały czas online, ale nie oznacza to, że pozostają w bliskich, trwałych relacjach. Paradoksalnie więc media nazywane społecznościowymi coraz częściej mogą sprzyjać izolacji zamiast budowaniu więzi. Praktycznie połowa badanych nastolatków aktywnych na tych platformach odczuwa dojmującą samotność. A samotność i osłabienie więzi społecznych zwiększają podatność na manipulację, teorie spiskowe i dezinformację.
MZ: Wspominasz o kosztach, które ponosimy nie tylko jako jednostki, ale też jako społeczeństwo. Europa szczyci się standardami ochrony praw człowieka i praw dziecka. Na ile potrafimy przenieść te standardy do świata cyfrowego?
KC: Europa słynie z takiego podejścia na tle innych części świata, ale prawdą jest, że pozostawienie platform cyfrowych – społecznościowych, streamingowych i komunikatorów – poza możliwościami ingerencji instytucji publicznych powoduje, że cały ten sektor nawet w najmniejszym stopniu nie realizuje praw człowieka w odniesieniu do osób małoletnich. Są to więc przestrzenie bardzo wysokiego ryzyka dla osób zbyt młodych. Ogromna część działań jest w nich kierowana do dzieci, a jednocześnie nie istnieją żadne polityki ochrony szczególnie wrażliwych grup społecznych. To rażąca niekonsekwencja, którą Unia Europejska na szczęście próbuje niwelować. Napotyka jednak potężne siły przeciwne cywilizowaniu tych przestrzeni, w których rządzą dzisiaj prawa dżungli.
Ostatecznie oznacza to koszty w postaci zdrowia i życia milionów dzieci i młodzieży. Rozjazd między oficjalnymi raportami przedsiębiorstw cyfrowych a stanem faktycznym jest ogromny. Raport „Internet dzieci”, opracowany m.in. przez Fundację „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”, pokazuje, że pomimo deklaracji platform, iż nie ma na nich dzieci poniżej 13. roku życia, aż 55 proc. grupy wiekowej 7–12 lat regularnie używa tzw. platform społecznościowych i komunikatorów. Czyli tylko tych, których rzekomo na nich nie ma, jest około 1,4 mln. Na samym TikToku
– 800 tys., w komunikatorach – 960 tys.
MZ: Skoro młodzi dorastają jednocześnie w świecie cyfrowego przeciążenia, kolejnych kryzysów i ogromnej niepewności, jak opisałbyś dziś kondycję młodego pokolenia w Polsce? Co budzi niepokój, a w czym widzisz powody do nadziei?
KC: To pokolenie przeorane pandemią COVID-19, a więc lockdownem w kluczowym okresie rozwojowym, doświadczeniem zagrożenia i wycofania społecznego z tego powodu, a także kryzysem humanitarnym i wojną wynikającą z napaści Rosji na Ukrainę. Koszty tej swoistej traumy będą płacone przez lata i już widać to we wszystkich możliwych wskaźnikach: skali kryzysu zdrowia psychicznego, liczbie prób samobójczych, a także w bardzo niskich, na tle innych krajów, kompetencjach społeczno--emocjonalnych. W badaniach PISA, czyli porównaniu 82 państw, polska młodzież wypada dobrze i bardzo dobrze, jeśli chodzi o przedmioty. W obszarze kompetencji społeczno-emocjonalnych – obejmujących radzenie sobie ze stresem, poczucie przynależności do wspólnoty szkolnej, wytrwałość czy ciekawość poznawczą – wypadamy fatalnie. Najlepsze z miejsc, w jakich się lokujemy, to czwarte od końca. Ta sfera była przez lata zaniedbywana i niedoceniana, a potem dodatkowo nastąpiły wspominane kryzysy. Na szczęście, trzeba to przyznać, jest to obecnie priorytet rządu i Ministerstwa Edukacji.
MZ: To dość ponury obraz. Czy „Diagnoza Młodzieży 2026” pokazuje również mocne strony tego pokolenia? Czego nowego dowiedzieliśmy się dzięki niej o młodych?
KC: Między innymi tego, że jest to prawdopodobnie pokolenie najbardziej świadome swoich potrzeb psychologicznych. Myślę, że może to być ogromna szansa na zwiększanie empatii całego społeczeństwa właśnie dzięki młodym ludziom, którzy przy odpowiednim wsparciu są w stanie modelować przyszłość znacznie bardziej wrażliwą w każdym aspekcie – zarządzania instytucjami, relacjami społecznymi, tworzenia rozwiązań przyjaznych dla różnych grup społecznych. Badanie pokazało też, jak bardzo rodzice przenoszą swoje lęki na dzieci – o pracę, sukces zawodowy, przyszłość. To bardzo utrudnia funkcjonowanie.
MZ:Czy zatem rzeczywiście mamy dziś do czynienia z kryzysem młodzieży, czy raczej z kryzysem świata dorosłych, którego konsekwencje najmocniej odczuwają młodzi?
KC: Zdecydowanie odpowiedzialność za ten kryzys spoczywa na świecie dorosłych. To nie dzieci stworzyły warunki, w których dziś dorastają. Są pierwszymi pokoleniami mierzącymi się z tak szybkim tempem zmian technologicznych, a radzenie sobie z nimi wymaga kompetencji, wsparcia i zasobów, które nie każdy ma.
MZ: Skala tych problemów pokazuje, że sama diagnoza nie wystarczy. Jakie powinniśmy podjąć działania?
KC: Przede wszystkim potrzebna jest strategia – zrozumiała, przygotowana i akceptowana przez zdecydowaną większość resortów. Nie potrzebujemy silosów, lecz systemu, w którym wszystkie elementy są ze sobą powiązane, a to wymaga myślenia długofalowego i patrzenia z szerszej perspektywy. Diagnoza oraz konsultacje, w których zebrano opinie tysięcy młodych ludzi, dają podstawę do tworzenia rekomendacji opartych na rzeczywistej wiedzy. Ważnym momentem będą konsultacje społeczne dokumentu przygotowanego przez ekspertów MEN. Sam zamierzam wziąć w nich udział i zachęcam do tego innych.
MZ: Mówiliśmy dużo o tym, czego młodzi potrzebują od dorosłych i instytucji. Odwróćmy więc perspektywę: czego dorośli mogą nauczyć się od dzisiejszej młodzieży?
KC: Bardzo wiele. Największym zasobem młodych ludzi w Polsce jest unikalna wrażliwość. W niej mogą być dla nas przewodniczkami i przewodnikami.
MZ: A czy jest coś, czego sam młodym ludziom zazdrościsz?
KC: Samoświadomości i tego, że czas jest ich zasobem.
Strategia Młodzieżowa
Publikacja „Diagnozy Młodzieży 2026” zakończyła pierwszy etap prac na Strategią. Obecnie trwa etap dialogu i konsultacji z młodzieżą, ekspertami, organizacjami społecznymi i instytucjami publicznymi. Opinie zbierane są m.in. poprzez ankiety, spotkania i debaty. Nie rozpoczęły się jeszcze konsultacje gotowego projektu Strategii – sam projekt ma dopiero powstać na podstawie „Diagnozy” i zebranych rekomendacji. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada przedstawienie go Radzie Ministrów jesienią 2026 r.
*Konrad Ciesiołkiewicz – politolog i kierownik Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka. Inicjator oraz autor analiz, raportów i opracowań z zakresu bezpieczeństwa społecznego, przeciwdziałania radykalizacji oraz dialogu. Za zasługi na rzecz ochrony dzieci oraz praw obywatelskich został wyróżniony Nagrodą Korczaka (2023) oraz Nagrodą Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (2025).