Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji
Data publikacji: 30.04.2026 r.
Na Uniwersytetach Ludowych dorośli ludzie uczą się w praktyce demokracji i wspólnoty. Czy taka forma kształcenia może pomóc pokonać narastającą polaryzację i zmienić społeczeństwo? Duńskie statystyki to potwierdzają, a z tego kraju warto przenieść coś więcej niż tylko koncept hygge!
Wiecie, kim był Nikolai Frederik Severin Grundtvig? W Danii znają go wszystkie dzieci, a każdy polityk, niezależnie od opcji, darzy szacunkiem. Wśród narodowych bohaterów popularnością nie ustępuje Hansowi Christianowi Andersenowi. Urodził się pod koniec XVIII w., działał w kolejnym stuleciu. I to na ilu polach. Był pisarzem i poetą, autorem duńskich psalmów, protestanckim pastorem, teologiem, historykiem, filozofem, nauczycielem i politykiem.
Oprócz tego zainspirował założenie pierwszego Uniwersytetu Ludowego, placówki kształcenia skierowanej przede wszystkim do mieszkańców wsi, których dostęp do edukacji był ograniczony. Choć ten koncept brzmi jak pozytywistyczna bajka, to wcale się nie zestarzał i działa do dziś. Nie tylko w Danii, ale też w innych krajach, w tym w Polsce.
A czym jest Uniwersytet Ludowy? To szkoła dla dorosłych, której przyświeca myśl, że uczymy się przez całe życie, a edukacja dorosłych jest szczególnie ważna, bo oni są sprawczy od razu. Nauka w Uniwersytetach Ludowych jest z zasady dobrowolna. Uczysz się, bo chcesz, a nie dlatego, że ktoś lub coś cię do tego zmusza. Nie ma więc ocen, programów ani egzaminów. Poza tym studenci uczą się, śpią i spędzają razem czas wolny. Życie we wspólnocie i nauka, jak w niej funkcjonować, a zarazem rozwijać się jako jednostka, to podstawowa zasada edukacji grundtvigiańskiej – wyjaśnia Alicja Łopuszyńska, trenerka edukacji ekologicznej, która od półtora roku pracuje jako koordynatorka projektów w Ekologicznym Uniwersytecie Ludowym w Grzybowie (województwo mazowieckie).
Uniwersytety Ludowe mają różne profile: artystyczny, muzyczny, ekologiczny. Wszystkie łączy jednak to, że ważna jest w nich edukacja demokratyczna. I to nie w teorii, jak w tradycyjnej polskiej szkole, tylko w praktyce. Studenci demokratycznie podejmują decyzje o tym, co robić w weekend albo jakie zagadnienia włączyć do profilu nauki. Cechą charakterystyczną UL jest też bowiem to, że program konsultowany jest ze słuchaczami i uwzględnia ich potrzeby.
– UL to interdyscyplinarna szkoła dla życia – podkreśla Monika Deja ze Stowarzyszenia Ekologicznego „Ziarno”, które założyło Ekologiczny UL w Grzybowie. – Nie chodzi tylko o przekazanie wiedzy, ale o budowanie samoświadomości. Absolwenci Uniwersytetów Ludowych po ukończeniu kursu czasem nabierają sił i odwagi, aby dokonać zmian w swoim życiu np. decydują się na zmianę wykonywanej pracy, uczą się nowego zawodu albo decydują się na podjęcie dalszej edukacji.
– Słuchacze UL doświadczają żywej demokracji i wspólnoty, a to kształtuje ich jako ludzi – dodaje Alicja Łopuszyńska. – Sprawia też, że stają się lepszymi obywatelami i rozumieją, że jeśli chcą mieć wpływ na państwo, to muszą się zaangażować.
Jej opinię potwierdzają duńskie statystyki. Wynika z nich, że w tym kraju absolwenci Uniwersytetów Ludowych stanowią 11 proc. społeczeństwa i mają aż 30 proc. reprezentacji w parlamencie. To oznacza realny wpływ na duńską politykę i społeczeństwo.
Szczegółowo o tych inspirujących inicjatywach, a także o tym, że z Danii warto „przywieźć” nieco więcej niż jedynie koncept hygge, przeczytacie na Onet.pl:
Cykl reportaży „#EfektErasmusa – historie, które inspirują” powstaje w ramach współpracy FRSE i portalu Onet.pl. Pokazujemy w ten sposób, jak edukacja, sport, wolontariat czy międzynarodowa mobilność realnie zmieniają życie ludzi w całej Europie.